Amsterdam, wrzesień 2016 r. (Ian Sanders)

8 wskazówek, jak rozpalić twoje życie zawodowe: mój eksperyment pop-up w biurze.

W zeszłym tygodniu spędziłem poniedziałek rano pracując w kawiarni. Nie ma w tym nic niezwykłego, ale to nie był jeden z moich zwykłych miejsc. Siedziałem w Screaming Beans w amsterdamskiej Hartenstraat (polecam ich podwójne espresso).

Jednej rzeczy, której nauczyłem się o pracy dla siebie i prowadzeniu własnego biznesu, jest to, że daje on swobodę wyboru. Swoboda wyboru nie tylko sposobu pracy i pracy, ale także miejsca pracy. Oprócz bezpośredniego kontaktu z klientami, mogę wykonywać swoją pracę praktycznie wszędzie. Postanowiłem więc zwiększyć moją energię, zabierając swoje biuro do Amsterdamu na trzy dni.

Mój eksperyment z wyskakującym biurem okazał się zaskakująco produktywny zarówno na poziomie osobistym, jak i zawodowym. Oto czego się nauczyłem:

1) Idź do miejsca, które cię napędza

Pomysł pracy z jednego miejsca jest martwy. Większość z nas ma wiele przestrzeni, w których jesteśmy produktywni, bez względu na to, czy jest to biuro, dom, kawiarnia czy wagon kolejowy. Wybieramy najlepszą przestrzeń do wykonania zadania lub projektu.

Jeśli potrzebujesz ożywienia, udaj się do miejsca, które naprawdę cię wyzwala. Dla mnie to Amsterdam. Tutaj mam większe szanse na brzmienie mojego „klaksonu klarowności” niż w Londynie. Było to idealne miejsce do „wyostrzenia ołówka” przed powrotem do pracy, aby dać życie w mojej rakiecie po wakacyjnej przerwie.

Café de Pels

2) Wybierz narzędzia

Podróżowałem z pustym notatnikiem, kilkoma książkami, listą rzeczy do zrobienia, moimi ulubionymi długopisami i ołówkami oraz 34-letnim aparatem.

W ciągu trzech dni musiałem stworzyć propozycję projektu, opracować kilka pomysłów i zaplanować kolejne miesiące. Zdecydowałem się na pracę z piórem i papierem - w ten sposób mniej rozpraszam uwagi - więc MacBook został z tyłu. Chciałem też nadrobić zaległości w czytaniu, spędzać czas z przyjacielem, robić zdjęcia. Fotografowanie pomaga mi uważać. Od dziecka uwielbiałam robić zdjęcia: kiedy patrzę przez wizjer, jestem w swoim żywiole.

Dużo postawiłem na talerzu Amsterdamu, ale miasto dostarczyło, ponieważ wprowadziło mnie to w doskonały sposób myślenia i miałem ze sobą odpowiednie narzędzia.

3) Pozostaw mapę za sobą

W mieście postawiłem sobie kilka pytań do odkrycia. Pytania o to, dokąd zmierzam i jak mogę wnieść większą wartość do firm, z którymi pracuję.

Tutaj, w Amsterdamie, czułem, że eksploracja nie ma granic. W ciągu tych trzech dni zebrałem 47 km, chodząc po ulicach i kanałach bez mapy. Dojeżdżam do skrzyżowania i podążam za ciekawością, jaki kierunek obrać. Tak otwarty umysł odzwierciedlał moje myślenie: bez ograniczeń byłem równie otwarty na to, dokąd zaprowadzą mnie moje pomysły.

4) Nie zadzieraj z tym, co działa

Jednym z powodów, dla których wybrałem Amsterdam, było to, że dobrze go znałem. Tak jak Steve Jobs wybrał ten sam sweter z golfem do noszenia na co dzień, tak tutaj, w tym mieście, nie musiałem marnować cennej energii mentalnej na zapoznanie się. Znałem różne dzielnice, wiedziałem, gdzie są niezbędne postoje - bary, kawiarnie, księgarnie. To także łatwe: 35 minut na niebie z mojego lokalnego lotniska. Mógłbym zanurkować w poniedziałek rano i po prostu zacząć.

5) Aby zmienić swój stan, zmień swoje miejsce

Zmiana scenerii oznacza zmianę sposobu myślenia. Moje lato było połączeniem obowiązków zawodowych i rodzinnych. Był czas wolny, ale nie czas „ja”. Potrzebowałem paliwa, żeby utknąć z powrotem w pracy. Nowe środowisko nas energetyzuje.

Drugiego dnia przy kawie espresso na dziedzińcu amsterdamskiego hotelu Dylan mój dobry przyjaciel Martijn spojrzał na mnie przez stół i powiedział:

„Oddychasz tu inaczej niż w Londynie”.

On miał rację. Czułem się tutaj inaczej (czytaj „Patrząc przez okno” na temat mojego romansu z miastem).

Dzięki Martijn za zdjęcie!

6) Robienie zdjęć pomaga mi patrzeć inaczej

Często fotografuję cyfrową lustrzanką lub telefonem iPhone. Na tę podróż postanowiłem zabrać ze sobą mojego analogowego 34-letniego Pentaxa K1000. Spodobały mi się jego ograniczenia: praca z filmem 35 mm, ręczne ustawienia, proste sterowanie, bez możliwości podglądu lub przeglądu obrazu.

W Amsterdamie uwielbiałem robić zdjęcia, robiąc jedną rolkę filmu każdego dnia. Zatrzymując się na moście nad kanałem, aby sfotografować rowerzystę lub pieszego. Uchwycenie sceny ulicznej wokół mnie.

Robienie zdjęć, choć zamierzone jako znak interpunkcyjny między moją pracą, faktycznie pomogło mojej produktywności. Chodzenie z kamerą oznaczało, że mogłem „myśleć na własne oczy”. Dało mi to także licencję na bycie ciekawym - obserwowanie ludzi. To postawiło mnie w sytuacji obserwatora i pozwoliło mi spojrzeć na otaczający mnie świat.

7) Poświęć czas na zadawanie dużych prostych pytań

Wszyscy jesteśmy zajęci. Często nie przestajemy zadawać prostych - ale dużych - pytań o to, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Mając ten luksus czasu na spacery po ulicach bez obawy o miejsce docelowe lub o której godzinie moje następne spotkanie oznaczało, że miałem czas na przemyślenie.

Pewnego popołudnia natknąłem się na czasopismo „Nous” w kiosku; obecny problem dotyczy pracy. Artykuł Marii Biljan naprawdę do mnie przemówił. Ona mówi:

„(Aby zrozumieć) cel życia i nasze życie w tym momencie, potrzebujemy czasu i osobistego pozwolenia - aby być bezczynnym, odłożyć ciężką pracę fizyczną na rzecz bardziej subtelnej, ważnej i ośmielę się powiedzieć, że nawet cięższa praca, że poznawania siebie i słuchania tego, co naprawdę powinniśmy zrobić. (To) umieści cię we właściwym miejscu na tym świecie. ”

8) Bądź flâneur - weź swoje pomysły na spacer

Niektóre z moich najlepszych prac wykonuję spacerując po mieście. Pomysły na moją książkę „Zoom!” Wymyśliłem spacerując po Paryżu z moim współautorem. Jeśli mam trudny problem do rozwiązania, często wychodzę na ulice. Kiedy pracuję z nowym klientem lub prowadzę Fuel Safari, nie chodzę.

Ulice mają odpowiedzi: to tutaj wpadam na pomysły i zmieniam ramy problemów. Moje serce jest na bocznych ulicach, dają mi paliwo do projektów i pomysłów. Uwielbiam losowe skręty w lewo, które zapewniają niespodzianki, odsłaniając bary i sklepy na uboczu. Tutaj w Amsterdamie było wiele takich miejsc do odkrycia.

Przywiozłem ze sobą „Neo-generalistę: Where You Go is Who You Are” Kennetha Mikkelsena i Richarda Martina. Autorzy przeczytali moją książkę Mash-up i zobaczyli mój wpis na blogu o moich paryskich wędrówkach. Ich książka powiedziała mi:

„Kiedy idziesz bez celu, podążasz szlakiem, który ostatecznie prowadzi do ciebie.”

To chyba moje doświadczenie. Gdy w środę wieczorem opuściłem miasto, czułem się bardziej związany z moimi celami i aspiracjami. Moja lista rzeczy do zrobienia została odznaczona, moje filmy odsłonięte, mój notatnik zapełniony, a praca ponownie uruchomiona.

Moje zbiorniki paliwa były znowu pełne. Byłem gotowy wrócić do Londynu.

Za mniej niż cenę biletu na konferencję - lot Easyjet i Airbnb - wykonałem niektóre z moich najlepszych prac.

Oto, co mnie napędzało:

Książki

  1. „Neo-generalista: Where You Go is Who You Are” Kenneth Mikkelsen i Richard Martin
  2. „Znane i dziwne rzeczy” Teju Cole
  3. Magazyn Nous - The Work Issue

Kawiarnie i bary

  1. Krzycząca fasola, Hartenstraat 12
  2. Café De Pels, Huidenstraat 25
  3. Café Het Molenpad, Prinsengracht 653
  4. The Dylan, Keizersgracht 384
  5. Dwa dla palaczy kawy Joy, Haarlemmerdijk 182HS
  6. Café de Jaren, Nieuwe Doelenstraat 20
  7. Café T ’Smalle, Egelantiersgracht 12
  8. De Koffie Salon, Spuistraat 281
  9. Grand Café De Balie, Kleine-Gartmanplantsoen 10
  10. Walem, Keizersgracht 449

Księgarnie i kioski

  1. American Book Center, Spui 12
  2. Athenaeum Nieuwscentrum, Spui 14

Jestem kreatywnym konsultantem, gawędziarzem i trenerem, który pomaga organizacjom, zespołom i osobom indywidualnym zostać zwolnionym z pracy. iansanders.com