Przewodnik dla początkujących: Znalezienie fotografa

W malezyjskiej dżungli z naszym małym fotografem, który również pełnił funkcję kierowcy i inżyniera drogowego

Od pierwszego dnia zdecydowaliśmy, że potrzebujemy obrazów wysokiej jakości. Coś, co pasowałoby do ducha Sophie - czyste i jasne zdjęcia z przemyślaną i warstwową kompozycją. Chociaż trzymaliśmy to w czołówce naszych umysłów, odłożyliśmy ją na półkę, zajmując się innymi zadaniami.

To był nasz trzeci lub czwarty weekend zakradający się do hosteli w Chinatown przeprowadzających wywiady z użytkownikami. W tym momencie opracowaliśmy niezawodny program, w którym Jacinta rozmawiała z recepcjonistką, gdy wsiadałem za nią, aby przeprowadzić wywiad z podróżnymi w pokoju wspólnym.

Mamy dobry przegląd pełnego spektrum hosteli w Singapurze - obskurnych dymnych strychów i eleganckich hoteli kapsułowych, a także poznaliśmy prawie całą obsadę ludzi, których oczekiwaliśmy na podstawie naszych pierwotnych założeń. Ale nalegaliśmy, aby potwierdzić z większą liczbą liczb.

Ostatni hostel tego dnia nie był na naszym radarze. Znaleźliśmy to na samym końcu Ann Siang Road, obok baru karaoke. Na pierwszy rzut oka nie było nawet wspólnego obszaru. Ale i tak poszliśmy. Gdy recepcjonista prowadził nas po schodach, wpadłem z tyłu, gdy zauważyłem niczego nie podejrzewającego podróżnika relaksującego się w zacisznym salonie.

Po kilku chwilach przechodzenia przez wszystkie regularne pytania dotyczące rozgrzewki - poznałem podstawy: Imię i nazwisko: Scott, Pochodzenie: Ohio, USA, Sposób podróżowania: Solo Backpacker na średni lub długi czas, Zawód: Trener produktu, Powód podróży: znajdowanie inspiracji do następnej fazy życia.

Kiedy Jacinta wróciła z piętra po dokładnym sprawdzeniu pralni w hostelu, w którym nigdy nie zamierzamy się zatrzymać, zaprosiliśmy Scotta na kawę w sąsiednim miejscu.

Będąc w kawiarni, wciąż zręcznie przeglądaliśmy naszą listę kontrolną pytań do rozmowy z użytkownikiem. Powiedzieliśmy mu o Sophie. Zapytany o opinię. Był troskliwy i miał duży wkład. Podczas rozmowy ustaliliśmy, że jest wyszkolonym fotografem. Zgłosił się na ochotę, by zrobić sobie zdjęcia. Nie można odmówić.

Pokazał niektóre ze swoich zdjęć z podróży do Argentyny. Przejrzeliśmy jego pięknie animowane portrety i starannie wykonane krajobrazy z obiektywem szerokokątnym. Dysząc i podziwiając. Zdjęcie bardzo przypominało wizualizacje, których chcieliśmy dla naszej witryny.

Rozmawialiśmy jeszcze trochę. Wreszcie ujawniła naszą mapę drogową na fotoreportaż z Malezji. Pod koniec rozmowy wydawało się, że zgadza się spędzić trochę czasu podróży na Borneo, robiąc dla nas zdjęcia.

Była to propozycja przygody, której Scott nie mógł odmówić - podążając za parą przedsiębiorców w głąb ciemnych zakątków malezyjskiej dżungli jako sposób na powrót do fotografii. To było piękne połączenie zainteresowań.

Kilka tygodni później, kiedy Scott i ja dzieliliśmy się piwem w Kota Kinabalu (stolica Sabah, malezyjskie Borneo) po długim dniu fotografowania i polowania na przewodników, wspominał, że moja dostawa tego dnia w hostelu była dość sztywna. To tylko trochę zraniło dumę. Ale kiedy on siedział naprzeciwko mnie, zrozumiałem, że moja rutyna sprzedaży ma potencjał.