Zdjęcie Alif Ngoylung na Unsplash

Stając się spełnionym podróżnikiem porzucając życie turystyczne

Oczekiwania Oczekiwania od pierwszego zakochania się w wizji odległych krain, doświadczania różnych kultur i wyobrażania sobie podróży.

Te oczekiwania karmią to, co lubię nazywać „mentalnością wakacyjną”.

Wakacyjna mentalność zamienia potencjalnie niezwykłą przygodę w systematyczne, do kupienia, „kwadratowe” doświadczenie.

Nurkuj tutaj, skacząc ze spadochronem. Kajakiem tutaj, wspinaniem się tam. All inclusive „paczki”. 7 dni, 6 nocy rekolekcji.

Jesteśmy tak przyzwyczajeni do codziennego życia, że ​​kiedy podróżujemy, mamy ogromną listę „rzeczy do zrobienia”. Świątynie do zobaczenia, plaże do kąpieli, jedzenie do smaku. I nie zrozumcie mnie źle, wszystko to jest warte doświadczenia; gdyby nie, to dlaczego mieliby być popularni?

Ale kiedy wszystko planujemy, nawet gdy staramy się „zachować swobodę”, zaczynamy traktować doświadczenia jak towar.

Widzimy Wieżę Eiffla lub górę Fuji. Imprezujemy na tajskiej imprezie Full Moon lub karnawale i otrzymujemy to zdjęcie z Instagrama, cały czas czując, że czegoś brakuje.

To nie są „złe doświadczenia” i nikt nie powinien czuć się źle, dzieląc się wspomnieniami za pomocą zdjęć.

Niektóre z moich najbardziej ukochanych wspomnień obracają się wokół stojąc w zachwycie w mieście Fuji, od niechcenia spoglądając na sklep spożywczy, podczas gdy góra Fuji leżała pięknie w tle.

Jeśli coś jest popularne lub „turystyczne”, nie należy od razu tego unikać. Problem występuje, gdy zaczynasz budować oś czasu lub listę kontrolną i traktujesz swoje podróże jak pracę.

Takie zachowanie jest całkowicie zrozumiałe, ponieważ nasze codzienne życie koncentruje się wokół tego rodzaju planowania, tego rodzaju niechęci do ryzyka. Chcemy mieć pewność, że nasze doświadczenie jest idealne. Jak na ironię niedoskonałości, odwołane loty, szybkie decyzje są tym, co czyni przygodę - a jednak wciąż zachowujemy mentalność codziennego życia.

I spójrz, niezwykle trudno jest odpuścić.

Ale…

Aby naprawdę przeżyć przygodę, której szukasz, to zobowiązaj się do kontynuowania ciekawych rzeczy, gdy nadarzy się okazja.

Tak, możesz być w hotspocie świątyń, posągów i witryn. Ale to nie znaczy, że powinieneś ślepo mówić „zrób wszystko”, ponieważ oni tam są.

Prawdopodobnie przeżyjesz fajniejszą przygodę, przechodząc przez ulice, które wcale nie są turystyczne.

Możesz znaleźć kawiarnię z dziurą w ścianie z ciekawą postacią, która daje bezcenną lekcję na temat ich kultury.

Możesz natknąć się na doświadczonych podróżników, którzy wybierają się na wędrówkę po lasach oddalonych o 2 godziny od miejsca zamieszkania.

Do diabła, możesz spotkać swoją przyszłą żonę lub męża.

Nie bój się rzucić planu i realizować ciekawe.

Jesteśmy istotami społecznymi. Miejsca, które odwiedzamy, to ludzie, których spotykamy.

Historia, którą poznasz podczas wizyty w pustej świątyni, która jest przeznaczona do zwiedzania przez turystów, jest niewielka w porównaniu z miejscowym miejscem kultu z prawdziwymi ludźmi modlącymi się i medytującymi.

Doświadczeni podróżnicy zawsze będą to głosić. Pozostawić prawie wszystkie zobowiązania za sobą. Odrzucić strach przed utratą. Aby zrozumieć, że to, czego doświadczasz, nie musi być prezentowane, aby było prawdziwe. To sztuka podróżowania - i jako amator całkowicie się zgadzam.

W zeszłym tygodniu spędziłem tydzień na Starym Mieście w Bangkoku, tuż obok Grand Palace, Wat Pho i Wat Arun. Niesamowite konstrukcje, oświetlone nocą wyglądające fenomenalnie z dachu mojego hostelu. Jeszcze nie odwiedziłem żadnego.

Jestem pewien, że by mi się podobało, nie aktywnie tego unikałem. Było po prostu niezliczone możliwości robienia innych rzeczy.

Wybrałem polowanie na niesamowite tajskie jedzenie z pięknym szefem kuchni, którego spotkałem, który był w mieście, aby dowiedzieć się więcej o kuchni.

Przez jeden dzień zwiedzałem tylne uliczki zewnętrznego Bangkoku, nie wiedząc, czy smażony kurczak, który kupiłem od słodkiej starszej pani, może mnie rozchorować.

Medytowałem z miejscowymi w świątyni, która miała bardzo niewielu turystów. To było jedno z najbardziej relaksujących przeżyć, jakie miałem.

Oczywiście odwiedzono również klasyczne miejsca turystyczne, ale tylko dlatego, że zdecydowaliśmy się tam pojechać, kiedy mieliśmy na to ochotę.

Od witryn do zobaczenia i jedzenia do smaku, do działań i wydarzeń, w których warto wziąć udział. Bądźcie ich świadomi, ale zrozumcie, że otwarta książka jest miejscem, w którym pisane są doświadczenia, a nie przewodnik turystyczny.

Podejmij wyzwanie, aby poznać ludzi w drodze i robić to, co oni.

Przy następnej rezerwacji lotów nie rezerwuj zakwaterowania. Spaceruj po mieście i szukaj tymczasowego domu. Unikaj hoteli i patrz na lokalne zajazdy i hostele. Wiele z tych miejsc nie ma na liście w Internecie.

W świecie hiperłączalności brakuje nam najbardziej autentycznych połączeń. Podróż to okazja, aby oddzwonić i zabrać wszystko.

A może się nie zgadzasz, a może uważasz, że szaleństwem byłoby nie widzieć Koloseum w Rzymie, nawet gdyby pojawiła się interesująca okazja. I to jest całkowicie sprawiedliwe.

Proszę cię, abyś wziął udział w następnej podróży jako eksperyment, mając na uwadze tę perspektywę. Będziesz zaskoczony wyzwaniami i radością, które możesz znaleźć w zwykłym dniu.

I kto wie, wpływ tego eksperymentu może dać ci inną perspektywę w codziennym życiu. Jest tylko jeden sposób, aby się dowiedzieć.

Bezpieczne podróże,

Sah

Ten artykuł został zainspirowany moimi własnymi podróżami i fantastyczną książką Vagabonding autorstwa Rolfa Pottsa - absolutnie go polecam.