Przewodnik dla początkujących po Kings Canyon

Wprowadzenie do dzielnic Grant Grove i Cedar Grove

Tak, cześć Kings Canyon! Ten widok znajduje się na szlaku Mist Falls, około 3,5 mil.

Niezbędniki

  • Rodzaj podróży: Weekend (wyjazd w piątek po pracy, powrót w niedzielne popołudnie)
  • Czas dojazdu z San Francisco: ~ 4–4,5 godziny do wejścia do parku, dodatkowe 30–45 minut do Cedar Grove / Road's End.
  • Trudność i całkowity przebieg: zmienia się. Kings Canyon to duży park narodowy z wieloma dzielnicami. Ten post dotyczy Grant Grove i Cedar Grove, dwóch dzielnic najbliższych SF.
  • Tłumy: Odwiedziliśmy park na początku czerwca i zobaczyliśmy lekkie tłumy.
  • Temperatury: Zależy od sezonu; zalecamy odwiedzić maj – wrzesień po stopieniu śniegu. Spodziewaj się, że temperatura w ciągu dnia wzrośnie do około 70 ° F i spadnie w pobliżu 50 ° F. Należy pamiętać, że kanion jest dość głęboki, więc dokładna pogoda może się znacznie różnić w zależności od tego, gdzie jesteś w parku (dno kanionu a szczyt górski).
  • Zezwolenia: wymagane na wszystkie nocne wycieczki z plecakiem. Możesz złożyć wniosek o rezerwację zezwolenia z wyprzedzeniem na pracowity sezon (od maja do września) przez Internet za pośrednictwem NPS. Możesz również zobaczyć, które głowice nadal mają zezwolenia dostępne tutaj.
  • Niedźwiedzie / groźne zwierzęta: Niedźwiedzie są aktywne w okolicy, więc weź ze sobą pojemnik na niedźwiedzie i odpowiednio przechowuj żywność.
  • Sytuacja wodna: zależy od szlaku, ale rzeka Kings biegnie przez środek parku, a po drodze liczne inne strumienie
  • Sytuacja pożarowa: dozwolone są pożary i piece obozowe; sprawdź aktualne ograniczenia przeciwpożarowe przed podróżą.

Prep

Sprzęt: Zapoznaj się z moją listą kontrolną dla plecaków w klimacie umiarkowanym, aby znaleźć zalecany zestaw rzeczy do zabrania na tę podróż.

Jedzenie: Zalecamy przynoszenie żywności nie liofilizowanej, zwłaszcza że Twoja pierwsza noc będzie na kempingu samochodowym. Naszym ulubionym hakiem na kemping jest wcześniejsze przygotowanie burrito śniadaniowego i burrito carne asada, owinięcie ich folią, a następnie podgrzanie w ogniu.

Zakwaterowanie na kempingu: W piątek wieczorem zarezerwuj miejsce na kempingu Sunset Campground, który znajduje się tuż przy wejściu do parku. W całym parku znajduje się wiele kempingów (pełna lista tutaj). Obozowaliśmy przez obie noce w Sunset, choć okazało się, że było tłoczno i ​​głośno.

piątek

Wyjechaliśmy po pracy w piątek i uderzyliśmy w ruch w złych godzinach szczytu, dodając co najmniej dwie godziny do jazdy. Po wyjściu z miasta autostrada przeplata się przez pagórki i rozciąga się na rozległe pola uprawne w środkowej Kalifornii.

Ciemność pochłonęła niebo, kiedy skręciliśmy w ostatnią drogę w kierunku autostrady 180, kierując się prosto do Kings Canyon. Ciemna czarna droga wtopiła się w niebo o północy, wijące się morze żółto-białych linii prowadzących nas coraz wyżej w góry.

Po czymś, co wydawało się wiecznością, przybyliśmy. Wjechaliśmy na miejsce naszego obozu i wysiedliśmy z samochodu w chłodne górskie powietrze, a zapach brudu i cedru ożywia nasze płuca. Spojrzałem na drzewa górujące nad nami, gwiazdy błyszczące za gałęziami. Sześć godzin, które właśnie spędziliśmy w samochodzie, wydawało się nieistotne. W końcu tu byliśmy i to było magiczne.

Super artystyczne zdjęcie Nicka z Sekwojami odzwierciedlone w jego kawie. : Nick Roberts

sobota

Następnego ranka popiliśmy kawę z kowbojem i ruszyliśmy w stronę Cedar Grove, serca Kings Canyon. Wcześniej zbadałem park, więc miałem ogólne pojęcie o różnych dzielnicach i dostępnych wycieczkach. Nic tak naprawdę nie przygotowało mnie do dramatu kanionu.

Autostrada 180 skręca dramatycznie przez gaj gigantycznych Sekwojów, wspinając się na spalony las na szczycie, a następnie otwierając się w jedno piekielne widowisko.

Autostrada 180 wije się od szczytu góry do dna kanionu i podąża za rzeką Kings przez około 15 mil do końca drogi.

Oczywiście wielokrotnie zatrzymywaliśmy się na drodze do Cedar Grove. Wjazd do kanionu jest prawie niemożliwy bez poczucia podziwu. Szczyty górują nad dnem kanionu, najwyższe wciąż pokryte śniegiem. Cały 28-kilometrowy przejazd jest wypełniony przydrożnymi zakrętami właśnie w tym celu, aby goście mogli zatrzymać się i spojrzeć na zapierające dech w piersiach krajobrazy.

Robię zdjęcie powyżej… bo kto by tego nie zrobił? : Nick Roberts

Zbliżając się do dna kanionu, po raz pierwszy ujrzeliśmy rzekę Kings. Szaleje z powodu przemocy, której nigdy wcześniej nie widziałem w naturze. Kalifornia przeżyła wyjątkowo mokrą zimę, co oznacza, że ​​góry zostały pokryte śniegiem. Rapids wyraźnie pokazało, ile śniegu już było.

Cała rzeka szalała. Kaskady poruszały się wściekle, rozpryskując głazy w drobny obłok mgły. Staliśmy na poboczu i pozwalaliśmy łaskotać nas lodowatej mgle, wywołując dreszcz w kręgosłupie. Poczułem się mały i delikatny, gdy byłem świadkiem tak potężnej siły, stworzonej przez słońce topiące śnieg. Gdybym się poślizgnął i wpadł, nigdy nie przeżyłbym.

Gdy schodziliśmy głębiej do kanionu, zauważyłem znaki na wodospad Grizzly i zatrzymaliśmy się na kolejny objazd. Staliśmy tak blisko bazy, jak to tylko możliwe, zostając wysadzeni mglistym wiatrem wytworzonym przez samą siłę wody uderzającej w ziemię.

Nick zostaje zraniony lodową chmurą mgły u podstawy wodospadu Grizzly, wyglądając jak malutki maleńki człowiek.

Głębiej w głąb kanionu doszliśmy do szlaku naszej pierwszej wędrówki: Zumwalt Meadow. Szlak prowadzi wokół krawędzi łąki, wzdłuż brzegu rzeki, a następnie obejmuje podstawę gór po południowej stronie kanionu. Powodzie rzeczne zanurzyły części szlaku, zmuszając nas do brodzenia przez wodę na około sto stóp. Woda wydawała się czystym lodem, kłującym naszą skórę jak setki igieł.

Najbardziej zalany odcinek ścieżki Zumwalt Meadow ma głębokość około stopy. Czysty. Lód.

Udaliśmy się nieco dalej do Road's End, gdzie zatrzymuje się autostrada 180 i rozpoczęła się nasza wędrówka do Mist Falls. Słońce w południe nie okazało nam litości. Każdy krok na szlaku wydawał się karny, ciepło pulsowało w górę, jakbyśmy gotowali na gigantycznej patelni natury.

Zanim dotarliśmy do skrzyżowania szlaków, wyczerpanie cieplne opanowało nas najlepiej. Zeszliśmy kilka stóp w dół, by ochłodzić się nad rzeką, ale lodowata woda wydawała się niemal równie karna. Kilka chwil bezczynności nad brzegiem rzeki przyciągnęły komary, które roiły się wokół naszej nagiej skóry, wykorzystując każdą okazję, by coś ugryźć. Zanurzyłem koszulę i kapelusz w rzece i wróciliśmy do kursu.

Druga połowa szlaku okazała się piękniejsza i przyjemniejsza do zniesienia. Idąc dalej, ujrzeliśmy Gardiner Creek, tak zwaną „zatoczkę” tak wspaniałą i niezwykle potężną jak Kings River. Szlak podążał za wodą na tyle blisko, że intensywna lodowatość stopionego śniegu ochłodziła palące powietrze. Im bardziej się zbliżyliśmy, tym bardziej byliśmy zdumieni czystą objętością wody. Kilka punktów na szlaku wydawało się wystarczająco intensywnych, by być ostatecznym celem podróży. Jak Mist Falls może być bardziej imponujące niż to?

Gardiner „Creek”

Wspinaliśmy się po stopniowym, krętym zboczu, który otwierał się w imponującą panoramę, otaczając ośnieżone szczyty otaczającej doliny w jednym wspaniałym widoku.

Temperatura spadła o kilka stopni i powitała nas chmura chłodnej mgły. Z odległości kilkuset stóp Mist Falls spadła gwałtownie na ziemię, wybuchając drobną chmurą lodowatej mgły. Przyjechaliśmy.

Nie najlepsze zdjęcie, ale szczerze mówiąc, było tyle mgły, że nie mogłem utrzymać obiektywu w czystości!

Przeszliśmy szlakiem obok tłumu, który zebrał się u podstawy wodospadów, i usiedliśmy na granitowym głazie na szczycie wodospadu. Podzieliliśmy się zimnym piwem, pyszną nagrodą, po czym schodziliśmy z powrotem w upalne upały.

Przepisany ogień na początku / końcu przyczółka sprawił, że powietrze stało się gęste i zadymione… czyli idealne do tego strzału.

Po powrocie na kemping postanowiliśmy rozpalić ogień i przygotować się do eksperymentu kulinarnego. Celowo przyjechaliśmy nieprzygotowani… bez sprzętu do gotowania, po prostu gówniany scyzoryk za 1 $ i surowe składniki.

Trochę historii: poprzedniego lata Nick i ja wybraliśmy się na pół nieprzygotowaną wycieczkę z tatą w góry Wasatch w Utah. W tamtym czasie Nick i ja najczęściej wybieraliśmy się na nocne wycieczki z plecakiem, więc ciągle pakowaliśmy nasze paczki. Jednak ta konkretna podróż była tylko tradycyjnym kempingiem samochodowym i nie udało nam się przynieść nawet najbardziej podstawowych rzeczy. Zapomnieliśmy nawet o wodzie. Tej nocy skończyliśmy prażąc carne asada na patykach, które wycięliśmy do spiczastej końcówki, ponieważ to wszystko, co mieliśmy. Choć początkowo oszołomiony, Nick uwielbia dziką dziwność tego doświadczenia i od tego czasu staramy się go odtworzyć.

Więc tutaj, na Sunset Campground, upiekliśmy carne asadę nad otwartym płomieniem, a następnie brutalnie wdzieliśmy się w niego zębami i gołymi rękami. To było pyszne.

Dziki styl kempingowy.

Następne kilka godzin spędziliśmy obserwując ogień, gdy słońce zachodzi za bujnymi zielonymi drzewami. Rozmowy dryfowały, popijając czerwone wino. Zasnęliśmy pod kocem gwiazd migoczących za gałęziami Sekwoi.

Jeszcze nie gwiaździste niebo. To jest dokładnie widok, który miałem ze swojego miejsca przy kominku.

niedziela

Czterogodzinna jazda samochodem nie miała nam wiele czasu na zwiedzanie Kings Canyon. Jechaliśmy drogą do Grant's Grove, obszaru pełnego gigantycznych Sekwoi, które górowały setki stóp nad nami. Zrobiliśmy krótką pętlę przez gaj, przechodząc przez środek upadłej Sekwoi, wydrążone od końca do końca. To drzewo miało około 7–8 stóp szerokości i sto stóp długości. Dosłownie staliśmy w środku!

Gigantyczna Sekwoja w Gaju Granta. Ciężko jest wyczuć skalę, ale drzewo miało ponad 100 stóp wysokości i prawdopodobnie 6 stóp szerokości.

Potem zatrzymaliśmy się na krótko nad jeziorem Hume. Siedząc nad wodą, karmiliśmy młode kaczki i chłonęliśmy ostatnie kilka minut słońca.

Chociaż spędziliśmy mnóstwo czasu w drodze, nasza weekendowa ucieczka do Kings Canyon była warta wysiłku. Musiałem zobaczyć góry, oddychać rześkim powietrzem, zanurzyć głowę w lodowatej rzece napędzanej świeżym stopionym śniegiem. Jest coś nieskończenie odświeżającego w dziczy, w usuwaniu się ze współczesnego życia i pełnym zanurzeniu się w świecie przyrody. Następnym razem upewnimy się, że jest to podróż z plecakiem.