Butterfly Trailblazer: wywiad z pierwszą kobietą-przewodnikiem Cerro Pelon

Nierzadko kobiety są przewodnikami w sanktuariach motyli El Rosario i Sierra Chincua. W tych witrynach każdy, kto jest powiązany z ejiditario (członkowie społeczności posiadający ziemię pod ich nazwiskami), może kupić prawo do pracy. W Cerro Pelón organizacja pracy jest jednocześnie bardziej integracyjna i dyskryminująca. Każdy człowiek, który wykonuje pracę społeczną, może pracować w turystyce motylkowej; nie muszą kupować tego prawa od starszych. Ponieważ jednak kobiecy serwis społecznościowy nie jest uznawany za taki, rzadko można tam zobaczyć kobiety. To znaczy, dopóki moja szwagierka Anayeli Moreno nie zaczęła oprowadzać po naszym biznesie ekoturystycznym. W tym sezonie prawie codziennie zabierała ludzi do kolonii monarchów na Cerro Pelón. Niedawno spotkałem się z nią, by zapytać ją o życie jako pierwszy przewodnik dziewczynki Cerro Pelón.

Dlaczego zdecydowałeś się studiować turystykę, kiedy poszedłeś na studia?

Przez całe życie kochałem motyle. Mój tata był leśniczym, więc zawsze tam był, opiekując się nimi. Nasza rodzina będzie je widywać kilka razy w sezonie. Mówię ludziom, że pierwszy raz ich zobaczyłem, że wciąż byłem w brzuchu matki.

Anayeli Moreno i Colorada malejąca Cerro Pelon, 1 marca 2018 r.

Kiedy dorastałem, widziałem, jak wielkie autobusy wycieczkowe przyjeżdżają do Macheros na ten dzień i zabierały ze sobą przewodników z Mexico City lub Morelia. Widziałem tych przewodników rozmawiających z turystami po angielsku i nie wiedziałem, co mówią. A potem te grupy wycieczkowe przychodziły zjeść w restauracji mojej mamy i naprawdę potrzebowaliśmy tłumacza. Myślałem, że gdybym studiował turystykę, mógłbym uczyć się angielskiego.

Zacząłem pracować jako przewodnik w mojej rodzinnej firmie JM Butterfly B&B na pół etatu trzy lata temu, a potem na pełny etat dwa lata temu po ukończeniu studiów. Uwielbiam być przewodnikiem, ponieważ oznacza to, że codziennie mogę iść zobaczyć motyle. Nigdy nie męczy mnie ich oglądanie. Lubię też swoją pracę, ponieważ zawsze spotykam nowych ludzi i uczę się od nich nowych rzeczy. Czasami jest to jednak duża odpowiedzialność, na przykład upewnienie się, że ludzie nie upadną, lub opiekę nad nimi w przypadku choroby wysokościowej.

Jakie jest twoje ulubione sanktuarium?

Prowadziłem ludzi do wszystkich sanktuariów motyli, ale czuję się tam bardziej jak gość. I jest tam tak wielu gości - czuję się naprawdę pod presją przebywania w otoczeniu tak wielu ludzi. Czuję, że Cerro Pelón to mój dom. Jest ładniejsza i spokojniejsza, jest mniej ludzi i możesz dłużej zostać przy motylach. Widok motyli zawsze sprawia, że ​​czuję się szczęśliwy. Jak powiedzieć mi da alegria?

Daje ci radość.

Racja - kiedy jestem z motylami, nie ma problemów, są tylko motyle.

Ana w El Llano de Tres Gobernadores w burzy motyli monarchy.

Nasze życie bardzo się zmieniło w ciągu ostatnich pięciu lat, nasza działalność związana z ekoturystyką gwałtownie wzrosła. Dla mnie osobiście sprawy zmieniły się bardziej w ciągu ostatnich dwóch lat, ponieważ teraz rozumiem i mówię więcej po angielsku. A poza sezonem mogę podróżować i rozmawiać z ludźmi o motylach.

Gdzie lubiłeś odwiedzać?

Wydaje mi się, że lubiłem podróż do Pittsburgha, ponieważ ponieważ podobały mi się tam góry, czułem się bardziej jak w domu. Mimo że nie przepadam za dużymi miastami, zwiedzanie Nowego Jorku i Waszyngtonu było interesujące.

Które z prezentacji podobały Ci się?

Naprawdę lubiłem robić prezentację w Point Pelee w Kanadzie z Darlene (Burgess), ponieważ współpracowaliśmy i wiedziałem, że jeśli zapomnę o czymś ważnym, wspomniałaby o tym. Podobało mi się również, gdy miałem prezentację dla dzieci ze szkoły w Wirginii po hiszpańsku, chociaż trochę się denerwowałem, że będziemy mówić po hiszpańsku, ponieważ większość z nich pochodziła z Salwadoru, a nie z Meksyku. Wspaniale było też wygłaszać prezentacje w Iowa, ponieważ spotkałem tam tak wielu ludzi, którzy pasjonowali się ochroną monarchy.

O czym mówisz w swoich prezentacjach?

Jak to jest dorastać w dużej rodzinie [Ana jest ósmym z dziesięciorga dzieci]. Jak ludzie myśleli, że monarchowie byli duszami umarłych, ponieważ zawsze wracali do nas w Dzień Zmarłych. Mówię też o znaczeniu ochrony lasów tutaj w Meksyku oraz o pracy mojego taty, a teraz mojego brata Pato, jako leśniczego. Dzięki leśnikom nasz las jest w znacznie lepszej kondycji niż inne sanktuaria. A gdybym miał go teraz zrobić, opowiedziałbym o naszym nowym projekcie, organizacji non-profit o nazwie Motyle i ich ludzie, w której byliśmy w stanie zatrudnić jeszcze więcej lokalnych mieszkańców, którzy zajmą się Cerro Pelón.

Jak zauważyłeś zmianę turystyki tutaj na Macheros?

W rzeczywistości mieliśmy więcej odwiedzających, te naprawdę duże grupy w autobusach, ale przyjechali dopiero w lutym. Wówczas istniały stragany z jedzeniem i pamiątkami, które ludzie ustawiali przy wejściu do świątyni. Ale około 2010 roku ludzie zaczęli się martwić o bezpieczeństwo i grupy przestały tu przyjeżdżać. Odkąd mój brat i jego żona założyli firmę, nadal nie mamy dużych grup, jak kiedyś, ale teraz mamy więcej odwiedzających przez cały sezon motyli, nie tylko w lutym. A teraz anglojęzyczne przewodniki po Cerro Pelón pochodzą z naszej społeczności, jak ja i (mój brat) Joel.

Co powiesz na bycie pierwszą kobietą-przewodnikiem?

Czuję się z tym dobrze, ponieważ uważam się za wzór do naśladowania. Teraz są to inne kobiety pracujące w turystyce motylkowej w Macheros. Moi kuzyni Jenny i Valeria zaczęli prowadzić konie swojej rodziny do Cerro Pelón. I myślę, że w przyszłości będzie nas więcej.