Nie marnuj pieniędzy na podróże

Zdjęcie: Zdobycie ludzkiego serca. na Unsplash

Późno w nocy zabrano mnie na lot z efektem czerwonych oczu, wciąż przecierając oczy po przebudzeniu o 3 nad ranem. Ścisnąłem koc w jednej ręce, gdy zostałem poprowadzony przez ochronę i usiadł w samolocie. Ledwo wiedziałam, co się dzieje - na tyle, by rozpoznać, że gdzieś jadę. Spędziłem to, co mogę sobie tylko wyobrazić, jako kilka godzin w samolocie z matką i dwiema młodszymi siostrami, ostatecznie osiadając i wsiadając do samochodu. Chwilę później zameldowano nas w hotelu Disney World i wróciłem do spania; jedyną różnicą było to, że znajdowało się teraz w piętrowym łóżku marki Mickey Mouse.

Jeden szczegół, który nieco niechętnie się dzielę - dla mnie wiąże się z tym wiele wstydu, ponieważ jestem pewien, że wiele osób, które dorastały w ten sposób, czuje czasami - że moja rodzina była bardzo biedna. Miałem samotną matkę, która niewiele zarabiała, ale bardzo ciężko pracowała, by utrzymać swoje troje dzieci. Nie lubię opowiadać o tych szczegółach z wielu powodów, ale są one jednak oparte na faktach. Z tego powodu jednak historia, którą właśnie przedstawiłem, często sprawia, że ​​zastanawiam się nad podróżą. Moja matka czuła, że ​​jej dzieci potrzebują doświadczenia. Nie zawstydzam jej za to i nigdy bym o tym nie śniła. Cenię te wspomnienia. Mogę się tylko zastanawiać, jaki dług ją zaciągnął lub ile jej oszczędności zmiotła. Wycieczki do Disneya w żadnym wypadku nie są tanie, ale nadal je zapewniła. Zawsze zastanawiałem się dlaczego.

Zapewniając tę ​​podróż dla siebie i moich młodszych sióstr, zyskuje ogólne wrażenie, jestem pewien, że wszyscy nas wychowali: podróżowanie wspiera rozwój osobisty, często poprzez doświadczanie coraz większej części świata. Powiedziano nam dorastanie, że podróżowanie uczyni nas światowymi i że światowość pomoże nam iść naprzód, ponieważ będziemy mogli lepiej zrozumieć ludzi i świat. Tak często widzę, że cytat Marka Twaina w połączeniu z broszurami podróżnymi lub bardziej realnymi niż rzeczywistymi zdjęciami miejsc podróży w Internecie:

„Podróż jest fatalna w stosunku do uprzedzeń, bigoterii i ograniczonego myślenia, a wielu naszych ludzi bardzo potrzebuje jej z tych powodów. Szerokich, zdrowych, charytatywnych poglądów na ludzi i rzeczy nie można uzyskać przez wegetowanie w jednym małym zakątku ziemi przez całe życie. ”

Twierdzę, że sentyment Twaina - że podróżowanie czyni cię bardziej empatycznym - jest teraz zbyt korporacyjny. Spotkałem mnóstwo bigotów, którzy są dobrze podróżowani. Twain łączy prawdziwą walkę ekonomiczną, kulturową, rasową, seksualną i orientacyjną z widzeniem walki, a obie są zasadniczo różne. Doświadczenie ubóstwa nie jest tym samym, co często określamy jako wolontariat. Oczywiście stosuję względnie prezentistyczną ramę do słów Marka Twaina - nie miał ochotnictwa w języku ojczystym.

Niemniej jednak jest coś do powiedzenia na temat tego, w jaki sposób nasze społeczeństwo popycha ludzi do podróżowania - i tym samym wydaje na to ogromne zasoby. Mówię to właśnie dlatego, że byłem jednym z ludzi, którzy wpadli w tę pułapkę. Mówiąc, że podróżuję przez większość mojego życia i niewiele środków, by to zrobić, skorzystałem z pierwszej okazji, jaką mogłem. Spędziłem solidne 3000 $ na wycieczce do Paryża. Mówię to, aby nie pochwalać się --– Nie jestem dumny z tego, że spędziłem około jednej dwunastej rocznej pensji nauczycielskiej na wycieczce do Europy. Raczej trochę żałuje. Czy cieszę się, że widziałem Montmartre i przeczytałem tam serwis po francusku? Absolutnie. Czy cieszę się, że mogę powiedzieć, że muszę jeść escargot? Pewnie. Ale pod koniec dnia rodzaj duchowego wyniesienia, jaki przypisujemy podróżowaniu do obcego kraju, nakłada ten straszliwy ciężar objawienia na samą podróż. Nie miałem takich objawień w Paryżu. Nie miałem ich także w Niemczech. Ani we Włoszech. Ani Seattle. Ani w Chicago. Zaskakujące, nawet Disney World.

Zdjęcie Chris Karidis na Unsplash

Wszystko to oznacza, że ​​miałem objawienia, które tak często przypisujemy podróżom. Byli w domu. Z książkami. Naprawdę nudno. Spędziłem dużo czasu czytając Sørena Kierkegaarda i wreszcie zrozumiałem kilka rzeczy o sobie. Spędziłem też trochę czasu na terapii. Czyniło cuda dla mojej zdolności do stopniowego i małego samoobjawienia. Nie spojrzałem na Notre Dame i nagle doznałem objawienia. Podróż jest świetna do przeżywania wrażeń i wydarzeń, ale sama podróż nie ma większego sensu, kiedy pokładasz wszystkie nadzieje w podróży do Australii, aby zmienić swoje życie za Ciebie. Ta część wymaga prawdziwej, pracowitej i szczerej pracy w Twoim imieniu.

Z tego powodu jestem pewien, że podróż jako samospełnienie jest powszechną sztuczką marketingową. Spędziłem tysiące dolarów, a nawet więcej godzin, desperacko próbując doświadczyć prawdziwie duchowej chwili, ale bezskutecznie. Nie wyłoniłem się z podróży i nauczyłem się jakiegoś wspaniałego, przesadzonego faktu życia. Podróżowałem tylko w celach samozagospodarowania, zwykle w formie „Chcesz zobaczyć łódź mieszkalną, na której się zatrzymałem?” Oczywiście łódź mieszkalna była całkiem ładna. Tak bardzo wierzyłem w estetykę podróży, że zagubiłem się w nich - nieskończenie wlewając pieniądze w dziurę, którą, mam nadzieję, ostatecznie się wypełni. Miałem nadzieję, że wypełniając tę ​​dziurę - widząc wystarczającą liczbę miast, pijąc wystarczającą ilość światowego wina, doświadczając wystarczającej kultury - w jakiś sposób podniosę się do innego i innego stanu świadomości. A jednak tak się nigdy nie stało. Nie zdarzyło się to także żadnemu podróżnikowi w sensie estetycznym. Tak więc wszystko wraca do Kierkegaard:

„Wielu z nas dąży do przyjemności z takim zapartym tchem pośpiechu, że się pospieszamy”.

Spieszyłem się z przyjemnością, szukając go za granicą. Za granicą nie znalazłem nic do niczego, poza pewnymi naprawdę przyjemnymi doświadczeniami, które teraz ledwo pamiętam, z wyjątkiem niejasnych zarysów zupy lub kieliszka do wina.

Nie oferuję tutaj oskarżenia o podróż. Podróż jest fundamentalnym dobrem i zapewnia ulgę od lęku i nudy zbyt długiego przebywania w jednym miejscu. Ale myślący liderzy i im podobni są nieodpowiedzialni za zachęcanie wszystkich ludzi do podróżowania, a jeszcze bardziej nieodpowiedzialni za sprzedawanie go jako narzędzia do samorealizacji lub empirycznego popędu, który doprowadzi do samorealizacji. W niektórych przypadkach może być, oczywiście - ale nie jest tak, jak twierdzimy, na tak dużą skalę. Nie tak wielu, jak nam się wydaje, że udają się do świątyni, widoku, szczytu miasta lub na statek wycieczkowy i mają przełomowe doświadczenia. I najczęściej te przeobrażenia, których szukamy podczas podróży, mają miejsce w domu, w naszym codziennym życiu.

Ponadto drapieżne sprzedawanie nie tylko podróży, ale marzeń o światowości lub doświadczalnej transformacji osobom o niskich dochodach, podobnie jak moja matka, gdy byłem młodszy, jest w najlepszym razie oszustwem. Jej przekonanie, że musi zabrać mnie i moje siostry do Disneya, było wynikiem marketingu: to najszczęśliwsze miejsce na ziemi, jak mogłeś pamiętać, że jesteś tam zubożały? Ponownie obarczam ją winą zerową. Wpadła w tę samą pułapkę marketingową, którą ja mniej więcej dziesięć lat później: że mógłbym uciec od siebie przez samoobjawienie lub rozproszenie uwagi zamiast zajmować się rzeczywistością, z którą miałem do czynienia w domu. Podróżowanie nie jest jakimś transcendentalnym doświadczeniem samego siebie - to tylko inna forma eskapizmu estetycznego, który odwraca uwagę od twojej rzeczywistości.

Zdjęcie autorstwa Plush Design Studio na Unsplash

Podobnie jak w Lost in Translation Sofii Coppoli, w której główni bohaterowie nie doświadczają wielkiego transcendentalnego samoobjawienia, a zamiast tego są naprawdę przygnębieni, podróże po prostu dają więcej doświadczenia za wyższą cenę. Z tego powodu większość podróży nazywam generalnie marnotrawstwem - - marnotrawstwem w najczystszym tego słowa znaczeniu. Nie sądzę, aby podróżowanie było marnotrawstwem, jeśli masz na to środki. To przyjemne odwrócenie uwagi i może prowadzić do naprawdę dobrych wrażeń. Ale widziałem też, jak wielu ludzi wraca z zagranicznych podróży, ostatecznie rozczarowanych i czując, że zmarnowali swoje pieniądze tylko dlatego, że nie mieli chwili realizacji, jakby naprawdę polegali na tym, co się dzieje i na zawsze się zmienia. im. A dla osób o niższym statusie społeczno-ekonomicznym jest to jeszcze bardziej pułapka naliczana za samorealizację - że na swój całkowicie plastyczny sposób, w jaki można to zrobić, możesz wrócić z pomysłem na miliard dolarów i uderz to mocno. Może znajdziesz prawdziwą miłość. Może, może, może. Podróż jest snem i ucieczką od ograniczeń blaskiej, niespokojnej rzeczywistości.

Weź na siebie odpowiedzialność za siebie i swoją sytuację i często zniechęcaj się i pracuj nad sobą, zamiast ponosić odpowiedzialność za utrzymanie się w podróży. Gwarantuję ci - mówiąc z doświadczenia - że łódź na Sekwanie nie rozwiąże twojej depresji. Nadal będzie dostępny, gdy wrócisz, i jeszcze bardziej żałuję, że wydałeś na to pieniądze. Ale oszczędzając te trzy tysiące dolarów - pójdzie to znacznie dalej w walce ze smutkiem i sytuacją ekonomiczną, w której coraz więcej pokoleń milenialsów: wysokie zadłużenie i niższe niż zwykle dochody. Nie daj się nabrać na marketing: włóż teraz ciężką pracę w siebie w bardzo realnym sensie i nie oglądaj się za siebie. Gwarantuję, że będzie to o wiele bardziej transformujące niż jakakolwiek broszura podróżnicza, w którą uwierzysz, że może być przygoda z zamkiem błyskawicznym w Kostaryce.

Jeśli podobała Ci się ta treść, zastanów się nad klaśnięciem, obserwuj mnie tutaj na Medium lub Twitterze, i sprawdź inne moje pisma o podróżach i filozofii: