Pierwsze miesiące życia emigrantów to piekło

Pracowałem w trzech różnych krajach i pierwszy miesiąc był zawsze taki sam

Źródło: Pexels

Miałem 21 lat, kiedy po raz pierwszy przeprowadziłem się do Moskwy, aby pracować nad projektem, który miał trwać prawie dwa miesiące. Po raz pierwszy zmierzyłem się z wyzwaniami związanymi z pracą w obcym kraju.

Pamiętam, jak podekscytowany byłem wsiadaniem do samolotu i wyjazdem do tajemniczej matki Rosji. Miałem czas w życiu, zanim załamała się iluzja. Wkrótce byłem prawie szczęśliwy. Może za dziesięć dni moje istnienie było nieszczęśliwe.

Nie miałem pojęcia, jak zmiana otoczenia wpłynie na moje zdrowie psychiczne. Nie miałem prawie żadnych przyjaciół, ponieważ trudno było nawiązać kontakt z nowymi ludźmi. Wszyscy wydawali się tacy inni. Przez większość czasu czułem się niezrozumiany.

Pomysł, który przyjechałem, był radością i przyjaźnią. Wyobraziłem sobie spotkanie z tyloma nowymi przyjaciółmi, że moje ręce spadłyby z powodu wszystkich uścisków dłoni. Wyobraziłem sobie zakochanie się w pięknych rosyjskich dziewczynach. Wyobraziłem sobie tańczącego pijanego na rosyjskiej wódce. Ale wszystko, co dostałem, to ludzie, którzy tak naprawdę nie rozumieją angielskiego, humoru ani potrzeby uśmiechania się. Zostałem osądzony tylko dlatego, że byłem obcokrajowcem z kraju, który tak im się nie podobał.

Patrząc wstecz, pierwszy miesiąc był trudny i samotny. Każdej nocy przed snem leżałem płasko na swoim złym, rozczarowany sobą i innymi. Moje oczekiwania zostały rozbite. Nadszedł czas na refleksję i rozwój. Chciałem wrócić do domu.

Działałem w pogodzie do piątego tygodnia, kiedy w końcu zrozumiałem ich kulturę i oddałem szacunek, na jaki zasługują. Udało mi się poruszać tajemnicze życie towarzyskie Moskwy, nie zmieniając moich różnic i nie okazując egocentryzmu. Zacząłem poznawać nowych przyjaciół i przepracowałem niektóre bariery językowe. Udało mi się nawet wywołać kilka uśmiechów (nie masz pojęcia, jak trudne to było).

W tygodniu szóstym znów poczułem zadowolenie. Wszystko miało sens. Byłem zmotywowany, a moja wydajność pracy wzrosła. Poznałem dziewczynę i ją załatwiliśmy. Kiedy wróciłem do domu, byłem inną osobą. Byłem bardziej tolerancyjny i rozumiałem różnicę kulturową. I byłem o wiele bardziej pewny siebie. Rosja dała mi spojrzenie na życie, którego nigdy nie zapomnę.

Hiszpania to nie tylko tapas, wino i siesta

Zdjęcie: Dean Moriarty z Pixabay

Rok po moich kłopotach w Rosji zdecydowaliśmy, że wraz z moim najlepszym przyjacielem znajdziemy pracę w Hiszpanii i zobaczymy, jak to będzie. Kupiliśmy bilety w jedną stronę na Ibizę i zapewniliśmy zakwaterowanie w hostelu. Mieliśmy pracować jako PR dla jednej z lokalnych firm.

Wyspa słynie z kremowych pokazów muzycznych i słonecznej przyrody. Ma również reputację jednego z najdzikszych miejsc na świecie.

Każdego lata odwiedza je wiele międzynarodowych celebrytów. Możesz zobaczyć włoskich piłkarzy lub amerykańskich super-modeli, którzy swobodnie popijają Pinę Coladas wokół Playa D’en Bossa lub miasta Ibiza.

Spodziewałem się dotrzeć do miejsca pełnego słońca pełnego energii. Ale jeszcze zanim wsiedliśmy do samolotu, coś było nie tak. Weszliśmy do samolotu z ponad dwudziestoma 9-latkami, które historycznie krzyczały aż na wyspę (powinny obowiązywać przepisy dotyczące dzieci w samolotach, ale to dotyczy innego postu).

Od naszej pierwszej nocy wszystko się rozpadło. Nic i nic nie mam na myśli, było tak, jak się spodziewaliśmy.

Nasze mieszkanie było jednym wielkim apartamentem, w którym było 12 beznadziejnych dusz z całego świata. Znalezienie innego zakwaterowania na miesięczny pobyt było prawie niemożliwe w sezonie turystycznym. Pobyt w hotelu był zbyt drogi.

Nasza praca również nie była tym, czego się spodziewaliśmy. Nie zarabialiśmy, ponieważ otrzymywaliśmy prowizję od sprzedaży. Rynek PR był przesycony i nie mieliśmy wcześniejszego doświadczenia z dynamiką wyspy.

Następne tygodnie były piekłem. Byliśmy zmuszeni rzucić pracę i znaleźć pracę w barze. Kiedy dostaliśmy inne prace, zostaliśmy wyrzuceni z naszego mieszkania z powodu polityki firmy, która nie pozwala osobom, które nie są z nimi zatrudnione, pozostać w swoich obiektach (ta sama firma PR, która nas zatrudniła, była tą samą firmą kontrolującą nocleg). Moje pierwsze doświadczenia z bezdomnością i życiem na marginesie społeczeństwa.

Niektóre noce spałem z przypadkowymi turystami po szalonych nocach klubowych. Innych nocy nie miałbym tyle szczęścia. Pamiętam, jak spałam na krześle na ulicy przez 45 minut i budziłam się, ponieważ słońce mocno uderzyło w moje istnienie.

Byłem pobity, zagubiony i chciałem zapomnieć o całym tym bałaganie. Wyspa snów zwróciła się ku wyspie moich najgorszych koszmarów. Straciłem blisko 20 funtów do końca pierwszego miesiąca z powodu stresu i złych warunków życia.

Ale wytrwale staraliśmy się, aby to zadziałało. Nie zamierzaliśmy teraz rezygnować. Każda chwila budzenia spędzana była na nawiązywaniu kontaktów z każdą osobą, która była na horyzoncie. Przed piątym tygodniem mieliśmy własny pokój w pięknym dwupokojowym mieszkaniu w ładnej części wyspy.

Moje spojrzenie na życie zmieniło się. Nauczyłem się żyć w chwili obecnej. Jestem wdzięczny za proste rzeczy, takie jak schronienie i jedzenie. Swoją determinację budowałem poprzez trudy i doskonaliłem swoje umiejętności przetrwania. Moje umiejętności społeczne wzrosły w innym wymiarze w porównaniu do tego, czym były wcześniej. I zacząłem zarabiać wystarczająco dużo pieniędzy, aby żyć wygodnie. Byłem szczęśliwy.

To było jedno z najtrudniejszych przeżyć, które przeżyłem, ale na zawsze będę wdzięczny (choć już nigdy nie chcę mieć podobnego doświadczenia) za każdą minutę spędzoną na zmaganiach na ulicach Playa D’en Bossa.

Po pierwszym miesiącu mieliśmy czas w życiu (do tego stopnia, że ​​w maju wracam na wyspę).

Hollywood to nie wszystkie gwiazdy i premiery filmowe

Zdjęcie Pexels z Pixabay

Byłem podekscytowany życiem w Los Angeles. Wsiadłem do samolotu z dziewczyną, którą poznałem na międzynarodowej taryfie pracy, w której oboje zajęliśmy stanowiska w tej samej firmie. Wynajęliśmy łóżka w hostelu w centrum Hollywood, ale tym razem starałem się nie prowokować żadnej klauzuli firmowej, która mogłaby nas ponownie wprowadzić na ulicę.

Naszym planem było pozostanie w hostelu przez tydzień, dopóki nie znajdziemy odpowiedniego mieszkania. Niestety większość właścicieli wymagała co najmniej trzech poprzednich odcinków wypłaty, osób podpisujących podpisy i różnych dokumentów, z którymi się zetknąłem po raz pierwszy. Nie trzeba dodawać, że nie mieliśmy szans na mieszkanie w centrum Hollywood (tam, gdzie mieściła się nasza firma).

Problem z hostelem polegał na tym, że był to w zasadzie dom wypełniony łóżkami aż do absurdu. W tych pokojach domu było osiem łóżek. Szkicowi ludzie cały czas wędrowali po tym miejscu. Moje rzeczy - proste rzeczy, takie jak pasta do zębów, płyny i koszule - zaginęłyby, nigdy więcej. Przez większość nocy nie mogłem spać, ponieważ w tym miejscu były zarażone pluskwami, które powoli żerowały na moim ciele do rana.

Centralna część Hollywood to inna historia. Po raz pierwszy w życiu czułem się niekomfortowo w otoczeniu. Miejsce cuchnie niebezpieczeństwem i kałem. Na każdym rogu są osoby niepełnosprawne umysłowo. Przez większość czasu czułem się, jakbym był na planie Walking Dead, skropiony policyjną brutalnością nad zmarginalizowanymi grupami. Nigdy też nie doświadczyłem tak humanitarnego kryzysu bezdomnych żyjących na ulicach tak bogatego środowiska. Sposób, w jaki ludzie po prostu ignorowaliby swoich pechowych współobywateli, złamałby mi serce.

Firma, dla której mieliśmy pracować, opóźniła nasze daty rozpoczęcia z powodu nieporozumień z naszymi sponsorami. Po raz kolejny byliśmy wkręceni. Spaliłem pieniądze, a naszego następnego mieszkania nigdzie nie było widać.

Ale tym razem moja determinacja umysłu była silniejsza, wiedziałem, że muszę cierpliwie czekać, aż wejdziemy na burzę. Po czterech tygodniach znaleźliśmy przyzwoite miejsce na Orange i Hollywood Blv. Byłem zaskoczony, jak ulica zaledwie dwie przecznice dalej może wyglądać tak inaczej. Orange miał ładne budynki mieszkalne, przycięte trawniki i mniej bezdomnych wędrujących po okolicy.

Nasza praca przyszła i zarobiliśmy trochę pieniędzy. Los Angeles zbliżyło się do mojego serca i zakochałem się we wszystkich osobliwościach Hollywood (znanych również jako Hollywierd).

Po raz kolejny wyszedłem ze strefy komfortu i wyrosłem na człowieka, z którym czuję się bardziej komfortowo.

Podsumowując

Za każdym razem, gdy decyduję się na pracę za granicą, pierwszym miesiącem byłoby życie - piekło. Byłem wyzwaniem, samotny i emocjonalny. Tęskniłem za domem i rodziną.

Trudno było przystosować się do nowego otoczenia w innej kulturze. Czułem, że nie mogę nawiązać kontaktu z ludźmi. Czułem się wyrzutkiem tylko dlatego, że nie należałem do grupy mieszkańców.

Jestem wdzięczny za każde z tych doświadczeń. Wierzę, że jednym ze wspaniałych sposobów rozwoju są trudności, które pokonujesz podczas podróży.

Radzenie sobie z nieoczekiwaną rzeczywistością uczy, jak być bardziej wdzięcznym za to, co masz. Daje także unikalną perspektywę tego, przez co przechodzą inni.

Pod koniec każdej podróży stajesz się bardziej tolerancyjny wobec dynamiki społecznej i większego zrozumienia dla kłopotliwych znajomych.

Twoja myśl - świadomość, że inni prowadzą złożone życie - rezonuje ze światem.