Doświadcz Budapesztu, tym razem naprawdę! (Część piąta)

Perła Dunaju!

Kilka dni po powrocie z Triestu ustawiłem się w kolejnej podróży, a ten typ był jak wakacje. Tyle że tak nie było, ponieważ była to szkoła letnia z pełnym harmonogramem 9–5 i tym podobne. Ale było lato i miałem tam być przez tydzień, więc dla mnie to było jak wyjazd na wakacje!

To był mój drugi raz w Budapeszcie, odkąd odwiedziłem to miasto wcześniej w 2016 roku, ale wtedy był listopad i było całkiem zimno, więc nie mogłem w pełni poznać miasta, program był wypełniony, więc mogłem zobaczyć tylko trochę z nocnego życia, które mnie zaintrygowało i wiedziałem, że prędzej czy później wrócę, aby dokończyć pracę.

Jedną wielką różnicą od poprzedniej podróży było to, że przebywałem w Peszcie - czeskiej części miasta, a po raz pierwszy byłem w Budie - części ze wzgórzami i zamkami.

Dostałem naprawdę tani lot ze Skopje, jak 40 euro w obie strony, co było świetną okazją, biorąc pod uwagę, że pierwszy raz musiałem odbyć TRZY loty tylko po to, aby dostać się do Budapesztu i dodatkowe dwa w drodze powrotnej.

Gdy tylko dotarłem do mojego miejsca zamieszkania, w akademiku Ludovika Kampus - który był dość łatwy do znalezienia, spotkałem moich współlokatorów, Pranav z Nepalu i Yahya z Pakistanu.

Ponieważ kolację zaplanowano na ten wieczór, poszliśmy na kawę w centrum i zwiedzić okolicę. Niektóre miejsca były mi znane, bazylika św. Szczepana i słynny węgierski parlament (co mnie zadziwia za każdym razem, gdy je widzę).

Bazylika św. Szczepana

Ponieważ Pranav i Yahya nie byli w mieście, zanim pokazałem im niektóre znane mi atrakcje, pogoda była świetna, więc poszliśmy na spacer, a potem napiliśmy się kawy. Wkrótce nadszedł czas, aby wrócić i przygotować się na obiad, na którym spotka się reszta uczestników w szkole letniej.

Parlament!

Organizatorzy dostarczyli nam również bilety komunikacji miejskiej na cały tydzień, więc było to szczególnie przydatne, ponieważ mogliśmy korzystać z wszystkiego, co chcemy - metra, tramwajów, autobusów, a nawet promów!

Wkrótce spotkaliśmy się z resztą uczestników, więc tam spotkałem ludzi, z którymi spędziłem następny tydzień - Bernat z Catalunya, Silva z Włoch, Leonie i Nina z Niemiec, kolega z Bałkanów Stere z Rumunii, Heidi z USA / Holandia, Celine z Chin, mój wielki przyjaciel Vassiliki z Grecji, Zuhair z irackiego Kurdystanu i wiele innych.

Ludzie ze szkoły letniej!

W ciągu następnych kilku dni usłyszeliśmy interesujący wykład na temat populizmu i jego szybkiego wzrostu w Europie - ale też dowiedziałem się, że nie jest to tylko problem, z którym UE ma do czynienia, ale że walka jest prawdziwa dla innych części na świecie.

Przyjaźń grecko-macedońska!

W tym czasie sytuacja zaczęła się również komplikować w Katalonii i irackim Kurdystanie - więc wspaniale było podzielić się opiniami i przedyskutować sprawę.

Szimpla Kert!

Miło było, że byliśmy na Węgrzech i dyskutowaliśmy na ten temat - ponieważ wszyscy wiemy o Viktorze Orbanie i jego polityce wobec uchodźców. To dodało innego wymiaru dyskusjom i usłyszeliśmy kilka interesujących kwestii, pochodzących od strony węgierskiej lub przynajmniej niektórych węgierskich ekspertów, którzy brali udział jako wykładowcy.

Tak więc przez kolejne pięć dni w ciągu dni, w których dyskutujemy i badamy te tematy, podczas gdy nocą odkrywamy niesamowite życie nocne w Budapeszcie! Jedną z moich ulubionych rzeczy z życia nocnego w Budapeszcie jest ogromna liczba ruin pubów w całym mieście, a podczas tego tygodnia prawdopodobnie zobaczyliśmy prawie 10 różnych ruin pubów.

Pierwszej nocy pojechaliśmy do mojego ulubionego miejsca, które odwiedziłem trzy noce z rzędu podczas mojej ostatniej podróży - Szimpla Kert! Zasadniczo jest to jak bar, który jest ustawiony w ogrodzie (a może ogród jest ustawiony wewnątrz baru) i ma wszystkie fajne rzeczy - takie jak stare telefony, krzesła, żyrandole, arkady wideo - miejsce ma wszystko, plus drinki wysokiej jakości i jest pełen turystów!

Pierwszej nocy pojechaliśmy tam z Heidi i Stere, podczas gdy większość innych była już zmęczona, ale następnej nocy poszliśmy też w to miejsce i świetnie się bawiliśmy!

Jednak w ciągu następnych kilku dni udało nam się zobaczyć różne miejsca i mogę powiedzieć, że nie zawiedliśmy się! Budapeszt ma tak wiele ruin pubów do zaoferowania, więc zdecydowanie polecam, jeśli tam pojedziesz, wybierz się na chwilę do Szimpla Kert, a następnie odwiedź inne miejsca!

Golya Presso

Pewnej nocy pojechaliśmy do tego miejsca Golya Presso - także ruiny pubu, ale znacznie mniejszego niż Szimpla, ale w pewnym sensie podobny. Mój węgierski przyjaciel, Zoltan, powiedział mi wcześniej, że to miejsce było swego rodzaju ośrodkiem dla lewaków i zdecydowanie miało taką atmosferę - zwłaszcza że jest bardziej przedsiębiorcza.

Kolejnej nocy wybraliśmy się do Czerwonej Ruiny - po nazwie można się domyślić, jakie to miejsce - wypełnili pamiątki komunistyczne oraz karykatury Stalina, Mao, Lenina itp. Na ścianach.

towarzysze!

Jest tam trochę piwa i trochę palinki - muszę przyznać, że udało mi się wypić tylko jeden strzał palinki, ponieważ moim zdaniem było to okropne - rakija jest o wiele lepsza! Spotkaliśmy tam szalonych pijanych ludzi - jednym z nich był pijany szczekający mężczyzna, który wystraszył kilka psów, które były w pubie (brzmi dziwnie, ale tak się stało).

Ankerts

Kolejne miejsce, które wywarło na mnie dobre wrażenie, to ten zrujnowany pub Ankerts, w którym mieli świetne piwo z beczki, dobrą muzykę i atmosferę, ale niestety nie zostaliśmy tam zbyt długo.

W ciągu dnia, oprócz wykładów, raz lub dwa chodziliśmy także po mieście, nad brzegiem Dunaju i było wspaniale oglądać zachód słońca i napić się drinka.

Uwielbiam to miasto, ponieważ ma to wszystko - świetną architekturę z dużą historią, niesamowite życie nocne i dobry transport publiczny - co oznacza, że ​​możesz naprawdę uzyskać wspaniałe wrażenia!

Ale polecam jechać tam wiosną lub latem, zima nie jest zbyt przyjazna, jeśli chcesz wybrać się na zwiedzanie. Budapeszt jest szczególnie zapierający dech w nocy, ze świecącymi światłami - budynek Parlamentu jest po prostu cudowny w nocy! Mosty na Dunaju są również prawdziwym klejnotem, zwłaszcza most Szechenyi!

Tym razem nie poszedłem do części Budy, ponieważ przez większość dni mieliśmy zajęcia i zawsze pozostawałem po stronie Pesztu, który był pełen miłych niespodzianek na każdym rogu.

Ostatniego dnia przed naszym odlotem, właściwie to był nasz wolny dzień, popłynęliśmy promem na Dunaj i odwiedziliśmy małe miasteczko nad rzeką Szentendre, lub jak określiłaby Lilit z Armenii - miasto sztuki w stylu serbskim!

Piękne małe miasto z dużą serbską mniejszością i znakami w tym miejscu, które naprawdę mogłem przeczytać - skoro zostały napisane cyrylami.

SzentendreBractwo bałkańsko-nepalskie!

Mieliśmy wspaniały lunch - gulasz w naczyniu na chleb (chyba mogę to tak nazwać). Mieliśmy gulasz wiele razy w tym tygodniu i poza tym pamiętam też, że zjadłem jeden deser, za który naprawdę można było umrzeć - o nazwie Samloi Galushka.

Reszta jedzenia, którą mieliśmy, była głównie międzynarodowa - jedliśmy makaron, hummus, pizzę itp.

Sądzę, że to właściwie wakacje, oprócz wszystkich wykładów i dyskusji, więc podczas tego tygodnia w Budapeszcie dobrze się bawiłem, ponownie spotkałem niesamowitych ludzi i nauczyłem się wielu nowych i fajnych rzeczy. Ostatniego dnia rano miałem lot, więc w zasadzie nadszedł czas, aby znów wrócić do rzeczywistości.

Czas wrócić do rzeczywistości :(

Klaskaj lub podziel się, jeśli podoba ci się ten artykuł, i daj mi znać, czego nauczyłeś się z podróży, byłoby miło usłyszeć twoje doświadczenia! Obserwuj mnie na instagramie