Czubek góry lodowej

„Nie wiem, czy chcę już chodzić do szkoły medycznej”.

Trzymałem telefon kilka centymetrów od mojej twarzy, tak jak wtedy, gdy byłem młody, oczekując od moich rodziców, że będą krzyczeć przez telefon, żeby mnie pouczać. Zawsze mogłem docenić to, że dorastałem od rodziców. Kilka razy, gdy przestraszyłem się ich krzykiem, musiałem trzymać telefon daleko, wyobrażając sobie, że rozmawiają tylko ze mną.

To moja wina, że ​​nie rozmawiałam zbyt często z rodzicami od czasu rozpoczęcia studiów. Tak wiele rzeczy wydarzyło się w moim życiu, a ja tylko dawałem im krótkie przebłyski moich myśli.

Poprzedniego dnia rozmawiałem z moim profesorem, profesorem, dla którego pracowałem przez ostatnie dwa kwartały. Gdy z nim rozmawiałem, coś kliknęło. Zawsze ignorowałem wrażenie, że wszystkie moje powody były rozmaitymi uzasadnieniami czegoś, co przekonało mnie do zrobienia, ale w rzeczywistości nie było to, czego chciałem. Ostatnio zdałem sobie sprawę, że gdybym chciał być kimś więcej, nie mogę dalej okłamywać siebie.

Jestem przed medykamentami i chyba lista kontrolna to: wysoka G.P.A., wyrafinowane zajęcia, niesamowite zajęcia pozalekcyjne, oszałamiające uczestnictwo w laboratoriach, niezliczone godziny wolontariatu, esej o zabójstwie, kropka chwalących profesorów i P.I. listy polecające, a może odrobina nagrody Nobla, a MOŻESZ dostać się do szkoły medycznej, prawda?

Pod koniec pierwszego roku muszę powiedzieć, że po ostatnim B + na zajęciach z chemii zacząłem to odczuwać ponownie: zbliżająca się zagłada grubych, ograniczających się warstw pudeł, która zbliża się do mojej kariery naukowej i medycznej. Och, spędziłem zaledwie tysiące godzin na obliczaniu i ponownym obliczaniu ocen i zajęć, które musiałbym wziąć, aby przywrócić G.P.A. Wysłałem kilkaset SMS-ów do moich przyjaciół przed medyksem jako wezwanie pomocy. Czy tylko ja odczuwałem taką absurdalną presję? Z pewnością nie może to być zdrowe. To uczucie nigdy nie zniknęło.

W ciągu ostatnich dwóch lat czułem, że warstwy pudełka powoli się kurczą. Chciałbym pomyśleć o tym procesie w sposób transformacji Niania McPhee. Brzydoty, które były w moim życiu, ciągnące mnie w dół i powstrzymujące mnie od świecenia, stopniowo zanikały. Aby ułatwić tę analogię w całym artykule, pomyśl o pudełku jak o śmierdzącej cebuli ze mną pośrodku w ten sposób:

„Co się stało?”, Moi rodzice spanikowali: „Boisz się ukończenia szkoły”, doszli do wniosku, „Dla ciebie sprawy idą zbyt szybko”.

Bałam się uczciwie powiedzieć im, co myślę o tych ostatnich kilku kwartałach, i spanikowałam, kiedy zaczęli się denerwować. Zacząłem pisać to pierwotnie jako list do moich rodziców. Kiedy pisałem i myślałem o tym, myślałem o wszystkich ludziach, których spotkałem na mojej drodze przed medykami, którzy zadawali mi podobne pytania, na które nie byłem w stanie odpowiedzieć, o ludziach, którym chciałem pomóc, ale nie mogłem . Więc oto jest.

I. Nasiona.

Latem przed drugim rokiem jeden z moich najbliższych przyjaciół poprosił mnie o założenie z nim klubu projektowego. Klub projektowy. W jakim wymiarze projekt ma związek z medycyną? Dlaczego zaprasza mnie do klubu projektowego? Czy zapomniał, że byłem wcześniej na medyce? Aaron zawsze był dziwny. Nigdy nie myślałem, że ma dużo logiki. Uznałem, że to mi tak naprawdę nie zaszkodzi. Mógłbym się trochę zabawić i może po prostu zrezygnować, gdy poczułem, że jestem zbyt zestresowany. Poza tym lubię spędzać czas z Aaronem.

Ten klub przejął moje życie.

Zawsze interesowałem się sztuką, ale nigdy tak naprawdę nie myślałem o niej jako o imponujących doodlach, które zdobyły trochę ooh i aah, kiedy nudziłem się w klasie lub w domu. Gdzieś na liście kontrolnej w szkole medycznej zapomniałem o mojej obsesji na punkcie projektów. Z biegiem tygodni małe projekty w InDe pochłonęły mój umysł, gdy nie odrobiłem pracy domowej. Z niecierpliwością czekałem na twarze pięciu i sześciu osób, których twórcza energia zbliża mnie do nich coraz bardziej. Coś w nich, pełne miłości i ekscytacji dla życia i twórczości zamiast mrocznej i konkurencyjnej aury klubów pre-med utrzymywało moje serce w cieple.

Ze względu na niewielki rozmiar grupy wiele się nauczyliśmy o swoich mocnych i słabych stronach. Planując wydarzenia i przydzielając obowiązki, zobaczyłem, jakie rodzaje myśli krążą wokół naszych członków. Uważam za szczególnie interesujące, że nie popatrzyliśmy tylko na końcowy projekt każdego z członków. Przyjrzeliśmy się procesowi, przez który przechodzą do ostatecznego projektu. W porównaniu z naukowcami tego rodzaju badania pokazują takie bardziej całościowe poglądy na temat ludzi. Tak naprawdę nigdy nie przyszło mi do głowy, że konkretne i końcowe produkcje z pracy zespołowej to nie wszystko. W zespole potrzebujemy różnego rodzaju ludzi, którzy się uzupełniają. Wiem, że to taki banał, ale tak naprawdę nigdy go nie rozumiałem.

Bliskość członków mojego klubu pomogła mi zrozumieć, co uczyniło mnie cennym dla Aarona i dlaczego mnie zwerbował. Widział każdą część mnie: smutną, wściekłą, niespokojną - widział, jak oszalałem. Widział mnie pracującego, pracującego ze mną w klasie, pracującego w szkole, prac plastycznych, pracującego, prezentującego. Widział, jak jestem przyjacielem, dziewczyną, siostrą, córką i współlokatorką. Widział mnie w prawie wszystkich światłach, które uważam za możliwe, i naprawdę widzi mnie takim, jakim jestem. On wie o wszystkich dobrych i złych we mnie. Zna mnie i ceni za tego rodzaju przyjaciela, którym jestem i osobę, którą staram się być. Rzuca mi wyzwanie i chce, abym był kreatywny. Sprawił, że naprawdę uświadomiłem sobie, że jestem wart czegoś więcej niż coś, co jest po prostu czarno-białe, jak zawsze w to wierzyłem: moich ocen i gotowych dzieł sztuki, które miałem.

Dowiedziałem się, że moja osobowość jest ważna dla zespołu i będzie ważna, aby pomóc w tworzeniu lepszej społeczności. Nauczyłem się różnych czynników mojej osobowości, które są wartościowe. To jest coś, czego tak naprawdę nigdy nie myślałem, że powinienem znaleźć. Zawsze naprawdę myślałem, że chodzi o produkt i nigdy nie rozważałem tego procesu. Chodziło o ostatni list na mojej karcie raportu, o jeden lub dwa wyroki moich rodziców, rodzeństwa i członków mojej rodziny. Zawsze był czarno-biały, konkretny i namacalny. Nic nie było nigdy na temat formowania i kształtowania oraz abstrakcji i procesu. Dopiero po dołączeniu do tego klubu naprawdę pomyślałem o rzeczywistych cechach osobowości, które są „produktywne” i należy je pielęgnować, a nie przeoczyć.

To dziwne, ponieważ zawsze widziałem takie rzeczy u innych ludzi. Kochałem i ceniłem moich najlepszych przyjaciół ze względu na ich cechy, osobowość i obecność, jaką wnoszą do mojego życia. Nigdy nie widziałem siebie w ten sposób i nigdy nie wierzyłem, że moje cechy są wartościowe.

Blackstone Project: Blackstone Launchpad, UCLA. 5.27.2017
Lekcja I: Nie jesteś tylko początkiem i końcem, jesteś także wszystkim pomiędzy.

Pierwsza warstwa cebuli zaczęła się łuszczyć.

II. Wysoki.

Kilka miesięcy później napływały terminy studiowania za granicą. Nigdy tak naprawdę nie myślałem o studiach za granicą, poza faktem, że to strata lata, że ​​inaczej mogłem szukać stażu podczas letnich zajęć. Tak czy inaczej mój przyjaciel namówił mnie do złożenia wniosku w Dublinie. Myśl o byciu na kontynencie, którego nigdy wcześniej nie odkrywałam, nie uderzyła mnie, dopóki nie usiadłem na łóżku w pokoju wieloosobowym UCD (University of College Dublin).

W weekendy za granicą podróżowałem do kilku różnych krajów. Będąc w Europie, odkryłem, jak bardzo lubię podróżować, być na nogach, planować swój następny cel i cieszyć się wszystkimi atrakcjami, jakie mogę znaleźć. Uwielbiam widzieć inną część świata i czuć to miejsce. Każde miejsce wnosiło inną atmosferę otoczoną kulturą, budynkami, ulicami i otaczającymi je ludźmi. To nie jest coś, co można uwięzić w butelce i zabrać ze sobą. Jest to coś, co można odczuć tylko wtedy i tam. Czułem to, gdy byłem w Kopenhadze, Pradze, Wenecji, Amsterdamie i Galway - życzliwość ludzi, sposób, w jaki łączyły się ulice, stare budynki i historia. W Europie pozostały małe fragmenty historii i mogę sobie wyobrazić siebie w tamtych czasach, w tym samym miejscu, z podobnymi widokami sprzed setek lat. Wyobrażając sobie, jak byłem w zamkach, jak żył książę i księżniczki. Uświadomiłam sobie, jak szczęśliwy byłam, mogąc doświadczyć różnych sposobów interakcji ludzi i miejsc, wszystkich sposobów, w jakie historia odcisnęła swoje piętno na miejscach i na kulturach.

Uwielbiałem to, że kiedy podróżowałem, mogłem zatracić się na każdym kroku, w pięknie otaczających mnie budynków, w każdym małym duchu we mnie, tańcząc i wywołując uśmiech. Uwielbiałem gubić się w widoku i zapominać o wszystkich drobiazgach, które mnie niepokoiły - jak bardzo tęskniłem za kimś lub jak bardzo wywierałem na siebie presję. Mógłbym po prostu wykorzystać tę chwilę. Nawet gdy deszcz nasiąknął każdym centymetrem mojego ciała lub gdy moje palce krwawiły od chodzenia, lub gdy moje nogi paliły się z otarć, ból i deszcz były tak małe przez kilka sekund piękna. Tam, w trakcie podróży z jednym lub dwoma przyjaciółmi, małe płytkie rzeczy, takie jak ładne torebki i sukienki, lub kto jest ładniejszy od drugiego, lub kto jest bardziej popularny, lub kto jest bogatszy, nic już nie miało znaczenia. Wszyscy jesteśmy w tym razem, nasze dwie lub trzy torby i my spacerujemy i wędrujemy po miejscu, w którym nigdy nie byliśmy, pochłaniając jak najwięcej - ponieważ chwile są ulotne i mogą pozostać jedynie śladami wspomnień w tylnych rogach twojego umysłu.

To jak chodzenie do bajki i miast, które stworzyłem dla siebie, gdy byłem dzieckiem. Kiedy na świecie nie czułem żadnej troski poza wchłonięciem wszystkich zmysłów wokół mnie. Być może dlatego nasze wspomnienia z dzieciństwa mogły pozostać tak silne - ponieważ nie mogliśmy myśleć o niczym innym, jak tylko o chwili obecnej. Być może dlatego dzieci są tak szczęśliwe i beztroskie, ponieważ świat powinien być szczęśliwym i pięknym miejscem, a pewne cuda i skarby były uważane za oczywiste, gdy dorastaliśmy, ponieważ wszystko inne zachmurzyło nasze myśli i sprawiło, że zapomnieliśmy aby cieszyć się każdym kawałkiem piękna, który jest wokół nas.

Bycie w tej chwili nigdy nie było dla mnie łatwe, ale będąc w Europie, w końcu musiałem tego doświadczyć. Kiedy wokół ciebie jest przytłaczające piękno, trudno nie być w tej chwili. Chyba dlatego ludzie lubią podróżować. Dowiedziałem się również, jak bardzo moje młode ciało było w stanie, tak późno w nocy, aby móc cieszyć się imprezami i widzieć tyle, ile widzę. Nauczyłem się, jak ważna jest moja młodość, aby korzystać z mojego młodego i zdrowego ciała, gdy jest ono nadal aktywne; chodzić, biegać, wspinać się i robić różne rzeczy, zanim będzie za późno.

Dowiedziałem się również o tym, jak naprawdę budynki są… tylko budynkami. To martwe w środku nocy, kiedy nikt nie spaceruje, a miasta i miasteczka są ciche, budynki te wyglądają prawie jak tło w sztuce, przypominając mi, że świat naprawdę jest tylko sceną. Mieszane uczucia - strach, smutek, stres, lęki - wszystko to jest częścią czegoś, co zostało stworzone przez człowieka. Świat jest tym, co chcemy z niego zrobić. Te domy, stojące tam cicho, wyglądające jak rekwizyty w sztuce, sprawiły, że poczułem się spokojnie i jak dziecko, wchodząc do centrum kilku domków dla lalek, opierając się o siebie.

Czułem, że może należę do małych miasteczek. Zawsze wiedziałem, że nie bardzo doceniam miasta - zgiełk ludzi, hałas samochodów, zgrzyt plakatów w całym mieście, aby rozproszyć nasze myśli, sposób, w jaki drapacze chmur moje piękne błękitne niebo, dym i zanieczyszczenie powietrza. Może należałem tam, gdzie szczyt domów znajdował się w odległości kilku stóp od mojej głowy, gdzie tak wyraźnie widzę niebo i mogę wyjść z domu bez szerokich ulic i zatłoczonych samochodów.

Czasami, gdy byłem blisko wybrzeża lub w małym miasteczku, czułem się, jakbym był tam wcześniej. Prawie tak, jakbym należał do tego miejsca, aw jakimś śnie dawno temu widziałem te same widoki i czułem dokładnie tę samą atmosferę. I takie wrażenie sobie wyobrażałem, kiedy wyobrażałem sobie, że żyję innym życiem. To prawie tak, jakby miejsca dzwoniły do ​​mnie, a ja w końcu znalazłem się w domu, którego pragnęło moje serce. To jak chodzenie do bajki i miast, które stworzyłem dla siebie, gdy byłem dzieckiem. Kiedy na świecie nie czułem żadnej troski poza wchłonięciem wszystkich zmysłów wokół mnie.

Kolorowy ołówek: Nyhavn, København K, Dania. 7.30.2016

To prawie tak, jakby te miejsca miały dusze
I wzywali mnie z powrotem.
Rozmawiają ze mną w duchu
Aby przyciągnąć mnie do domu.
Jakby to nie ludzie, w których się zakochaliśmy, ale miejsca
A nasze bratnie dusze to ziemia, która nas poniosła.
 —7.30.2016

Podróżowanie zmusiło mnie do starzenia się jednocześnie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nauczyłem się, jak to jest „żyć chwilą”. Ktoś, kogo podziwiam, ma tę cechę, której nigdy do końca nie rozumiałem, jak może odeprzeć swoje lęki i smutek i po prostu być szczęśliwy , jak mógł po prostu zobaczyć otaczające go piękno w ludziach i miejscach, i po prostu cieszyć się tym wszystkim. Kiedyś, kiedy byłem młodszy, wiedziałem, jak to zrobić, ale było to takie naturalne. Teraz musiałem się jeszcze raz nauczyć, jak to zrobić. To zadziwiające, jak wciąż jestem taka młoda, ale tak pochłonięta przez wszystkie lęki i obawy, że zapomniałam przestać się bawić. - 8.17.2016
Lekcja II: Tam jest o wiele więcej. O wiele więcej możliwości, o wiele więcej piękna i o wiele więcej ciepła. Ciesz się i pielęgnuj piękno życia.

Druga warstwa mojej cebuli zaczęła się złuszczać.

III. Stracony.

Nigdy nie byłem w związku przed randką z tym facetem. Nigdy tak naprawdę nie wiedziałem, jak to jest „kochać” kogoś w taki sposób, jak ja to robię. Nigdy tak naprawdę nie rozumiałem, jak to jest być „kochanym” w ten sposób. Wszyscy wiemy, że masz wrażenie, że masz wrażenie, że masz sympatię do liceum lub uczelni. Umieściłem tego faceta na jakimś boskim cokole. Nie chodzi o to, że wciąż nie jest kimś, kto jest prawie dla mnie idealny, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że był jeszcze człowiekiem. Kiedy więc złamał mi obietnicę, którą uznałem za pewnik, wszystko się załamało.

Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o niego, nigdy tak naprawdę nie wiedziałem, do kogo się udać. Naprawdę nie wiedziałam, czy naprawdę chciałam czyjąś radę, czy po prostu chciałam, żeby ktoś mi powiedział, że powinienem zostać z nim, że mnie kocha i że to tylko jeden ze sposobów, w jaki mnie kocha. Bałam się również, że kiedy pójdę do kogoś po odpowiedź, właściwą odpowiedzią będzie „nie”, a oni powiedzą mi, żebym odszedł, kiedy w moim sercu, kościach i duszy chciałem zostać.

Nikt nie zna jego miłości bardziej niż ja. Czuję to w kościach, czuję to w jego pocałunkach, widzę to w jego oczach. Jego miłość jest tak prawdziwa, jak każda miłość, którą kiedykolwiek znałem, i kwestionowanie jej polega na pytaniu, czy niebo jest niebieskie, czy też istnieje słońce. Ktoś spoza tego związku nigdy nie zrozumie. Nie poczują tych samych rzeczy, co ja. Nie zobaczą w nim drobiazgów, które doceniam. Sposób, w jaki mnie wspiera, w każdym aspekcie mojego życia. Sposób, w jaki chce, abym był szczęśliwy w karierze, którą wybrałem, w ludziach, z którymi spędzam czas, w rzeczach, których się uczę. Sposób, w jaki pokazuje swoją dumę we mnie i zachęca mnie, abym stanął w obronie tego, w co wierzę. Od dokuczania mi w tle po patrzenie na mnie z podziwem. Sposób, w jaki pomógł mi dorosnąć, sposób, w jaki chce, żebym kochał życie tak, jak może, sposób, w jaki chce dzielić się całym szczęściem, które zna.

Dorastałem w ciągu ostatnich dwóch lat i nie mogę powiedzieć, że wyrósłbym w ten sam sposób, gdybym nie miał go przy sobie; gdyby nie poprowadził mnie do tego, co widzę, do życia chwilą, do pokazania mi, jak cieszy się życiem; gdyby nie pozwolił mi znaleźć sposobu na cieszenie się życiem i poprowadził mnie do znalezienia tego szczęścia.

Więc w milionach rzeczy, które zrobił dobrze, jakie są te błędy?

Czułem, jak moje serce pęka na kawałki i znalazłem się w pustej przestrzeni - nie mogłem znaleźć odpowiedzi. Nie mogłem znaleźć odpowiedzi, ponieważ szukałem wszędzie indziej niż w środku. Byłem tak zajęty pytaniem wszystkich, co myślą, że nigdy nie przyszło mi do głowy, że moja własna odpowiedź może być właściwa. To była przerażająca myśl - myśl, że nie poleganie na tym, co ktoś inny uważa za słuszny, myśl o autonomii. Ale była to również ulga - mam moc, by przejąć władzę lub puścić. I naprawdę mam moc wyboru dowolnej z moich ścieżek. Nie mogę już polegać na kimś innym, kto powiedziałby mi, co mam robić, ponieważ nie będę słuchać, a jeśli to zrobię, sprawię, że będę nieszczęśliwy. Nikt nie wie, przez co przechodzę i jak się czuję, tak jak to jest być kochanym i zakochanym w nim. Tylko ja wiem, co jest dla mnie najlepsze.

Inglewood, Kalifornia, USA. 10.1.2016

Może powinienem zacząć ufać sobie,
Wierzyć, że to, czego doświadczyłem, jest prawdziwe
Nie kwestionować tego
Może powinienem zacząć ufać swoim wnętrznościom
Słuchać mego serca
I przestań szukać sprawdzania poprawności
Bo dlaczego miałbym potrzebować potwierdzenia jego miłości
I jak mogę uzyskać potwierdzenie od osób, które nigdy nie doświadczyły tego, jak mnie kocha?
 - 9.26.2016

Lekcja III: Ufaj sobie, słuchaj siebie.

Ze smakiem lekko drżącego rodzaju odwagi trzecia warstwa mojej cebuli zaczęła się złuszczać.

IV. Wieloryb.

„EWAKUACJA !!” ratownik krzyknął kilka sekund po tym, jak wieloryb 10 stóp spadł na pokład rejsu. Zeskoczyła z nieba zaledwie kilka milisekund, zanim skończyłam ostatni kęs lodów. Wziąłem mojego kuzyna i skierowałem się do najbliższej szatni. Z małego okna drzwi do szatni dotarłem do duszącego wieloryba.

Kierownik szatni polecił, abyśmy wszyscy posprzątali przestrzeń i przygotowali się na przywiezienie wieloryba do pobliskiego akwarium. Powiedziano mi, aby ukryć moją kuzynkę w pobliskim wózku na pranie, ale ona wszystko słyszała. Mały wieloryb, który był tylko trochę wyższy ode mnie, został przyprowadzony w kilka chwil później, wypełniając cały korytarz. Walczyła i już zmieniła kolor.

Pracownik usiłował wciągnąć wieloryba w policzek i kopnął ją, by poszła we właściwym kierunku. Płakała i zaczęła wściekle trzepotać płetwą. Pracownicy zszokowali ją paralizatorem. Moja kuzynka zaczęła krzyczeć i płakać z bólu, a mały znak pojawił się na niej w tym samym miejscu, w którym zaszokowali wieloryba.

Przerażony podniosłem kuzyna i próbowałem ją uspokoić. Bardzo mnie bolało widzieć ją w takim bólu. Czy bolało ją, gdy widziała wieloryba w tego rodzaju bólu? Naprawdę boli? Próbowałem ją uspokoić. Potem zdałem sobie sprawę, jak głupia była ta cała sprawa… byliśmy na rejsie, dlaczego nie po prostu wsadzić ją z powrotem do oceanu?

Kiedy wszystko w końcu się uspokoiło, wszyscy zostali poinstruowani, aby powrócić na pokład w celu zatrudnienia, oddałem kuzynu jej rodzicom. Kiedy ustawiliśmy się w kolejce, by zostać przeniesionym na inny rejs, zdałem sobie sprawę, że zapomniałem swojego telefonu. Poprosiłem Aarona, żeby przyszedł i pomógł mi znaleźć telefon na korytarzach rejsu. Po prawie godzinie poszukiwań w długich korytarzach znalazłem swój telefon w plecaku. Spojrzałem na dwie strony korytarzy i nie zauważyłem śladu Aarona. Cholerny Aaron.

Kiedy wyszedłem na zewnątrz, by poszukać Aarona, znalazłem się na początku 2000 roku na Tajwanie. Zadzwoniłem do Aarona na mój telefon, który w ciągu kilku minut mojego zamieszania zmienił się w pierwszy telefon z klapkami, jaki kiedykolwiek miałem. Aaron podniósł i zaczął śpiewać po chińsku. Nie mogłem go zrozumieć, ponieważ 1. Aaron nie może, na miłość boską, mówić po chińsku 2. Dlaczego on śpiewa? Sfrustrowany wyruszyłem na poszukiwanie go w tajwańskim metrze, które przekształciło się w staroświecki pociąg z saniami z przodu.

W tylnej kieszeni poczułem mały szum. Gdzie jesteś? Oddzwoniłem, zakładając, że to Aaron. Nie mogłem zrozumieć jego bełkotu. Po rozłączeniu uświadomiłem sobie, że na tym świecie i na osi czasu nie mogę komunikować się z ludźmi z mojego własnego świata. Zacząłem się rozglądać i zdałem sobie sprawę, że wszyscy ludzie wokół mnie byli tymi samymi ludźmi, którzy byli na rejsie, ale jakoś zostaliśmy wrzuceni do innego świata.

Obudziłem się w pocie, zmieszaniu i, jak zawsze, zirytowany Aaronem.

Postępując zgodnie z protokołem dziwnych snów, sprawdziłem znaczenie wielorybów w słowniku snów: wieloryb symbolizuje duchowość, część oceanicznego uczucia.

Aby to zrozumieć, przypomniałem sobie kilka tygodni poprzedzających sen. Miałem ten sen Boże Narodzenie po moim złamanym sercu, kiedy moja matka zabrała mnie na południowy kraniec Tajwanu. W tym czasie zacząłem dużo czytać o uważności i medytacji, aby przetworzyć moje emocje z wyżej wspomnianego odcinka. Natknąłem się na buddyzm i czakry. Zanim się zorientowałem, znalazłem się głęboko w zgłębianiu filozofii buddyjskiej, idei świadomości i zaświatów.

Do tej pory w życiu akceptowałem fakt, że kiedy umarłem, cóż… dzieje się coś magicznego i idę w miejsce podobne do nieba. Byłem głęboko oddanym chrześcijaninem, ale gdzieś w okopie hipokryzji w katolickiej szkole dla wszystkich dziewcząt żyłem we mnie, zabijając chrześcijanina. Straciłem dużo wiary w zorganizowaną religię i nigdy nie myślałem, że będę patrzył wstecz (ale to historia na inny czas). Po szkole średniej po prostu wierzyłem w wyższą istotę, nic więcej, nic więcej.

Po raz pierwszy w życiu naprawdę zastanawiałem się, gdzie będę, kiedy spłaszczę się na EKG lub kiedy zgaśnie światło na tym PET (lub obu?). Możliwość nicości po śmierci zapętlała się w mojej głowie i naprawdę nie mogłem tego zaakceptować. Pomysł, że moja rzeczywistość jest całkowicie konstrukcją fizyczności komórek i płynów, sprawił, że ten świat wydawał się zimny, okrutny i bezcelowy. W wieku 20 lat miałem wreszcie swój pierwszy kryzys egzystencjalny.

Zdecydowałem, że mój sen reprezentuje mój konflikt kwestionowania i zmagania się z własną postawą duchową i moją kontrolą nad tym, w co chcę wierzyć. Nadużycie tego zwierzęcia oznacza moje pragnienie uwolnienia mojego „wieloryba” do oceanu - aby pozwólcie mi przyjąć i zaakceptować wolność tej nowo odkrytej indywidualności. Płacz mojej kuzynki w odpowiedzi na wykorzystywanie wieloryba reprezentuje ból osób, które w pewnym sensie są „nadużywane”, by myśleć i działać w określony sposób. W moim śnie ograniczenie i wykorzystywanie dzikiej przyrody do kontrolowania ich jest odzwierciedleniem tego, jak próbuję odrzucić pewne idee lub przekonania, ponieważ jest to niezgodne z tym, w co wierzyłem.

Przełączanie wszechświata nastąpiło po zamknięciu wieloryba i mojej próbie znalezienia urządzenia komunikacyjnego. Nie chciałbym jednak stracić kontaktu z Aaronem i nadal chciałbym upewnić się, że jest bezpieczny.

W refleksji, być może moja próba podążania za tym, co mi powiedziano, zamiast podążania za głosem serca, powoduje, że tracę kontakt z najbliższymi i widzę świat w najsłabszy sposób. Dlatego nie mogłem znaleźć Aarona ani telefonu po zamknięciu wieloryba. Aaron jest jedną z najbliższych mi osób, ale osobą, która nie niepokoi mnie, gdy nie mogę go znaleźć (Michael, mój chłopak, dałby temu marzeniu inny efekt). We śnie musiałem stracić Aarona, ponieważ szkoda zablokowania mojej indywidualności nie jest rażąco oczywista, tak jak byłoby, gdybym stracił Michaela. Może cofnąłem się w czasie, ponieważ zamiast rosnąć i iść naprzód, po prostu cofam się, gdy próbuję zawrzeć coś tak wspaniałego.

Xiaoyeliu, Taitung County, Tajwan. 12.17.2016

Po tym śnie chciałem wiedzieć - może jest coś jeszcze, coś w mojej duchowości, czego jeszcze nie odkryłem. Zacząłem zagłębiać się w nauki buddyjskie i system czakr. Zasadniczo w naszym ciele jest siedem centrów energii, przez które przepływa energia. Te centra energetyczne są ładowane i ładowane poprzez kontakt z energią kosmiczną w atmosferze. Sieć elektryczna biegnie przez fizyczne ciało ludzkie, łącząc nasze ciała duchowe z naszym ciałem fizycznym. Z powodu stresu, problemów emocjonalnych lub fizycznych czakry te można zablokować.

W ramach edukacji medialnej skoncentrowanej na nauce, w której nurkowałem przez ostatnie 7 lat, podszedłem do tych pomysłów bez przekonania. Jednakże, o ile leczenie energią było krytykowane jako pseudonauka, wierzę, że każdy system wierzeń i praktyka ma w tym trochę prawdy. Zamiast medytować i otwierać moje czakry jeden po drugim, przyspieszyłem czytanie artykułów i filmów z YouTube'a, aby zrozumieć podstawy systemu czakr. Szczególnie wyróżniało się pierwsze, czwarte, piąte i szóste koło:

Ziemia: baza
Zaniepokojony uziemieniem i fizycznym przetrwaniem
Blokada może objawiać się jako paranoja, strach, kunktatorstwo i obrona
Niech twoje największe lęki staną się dla ciebie jasne. Możesz martwić się o swoje przetrwanie, ale musisz odpuścić te lęki.

Love: The Heart
Zakochujemy się w naszej czakrze serca, a następnie uczucie bezwarunkowej miłości przenosi się do centrum emocjonalnego
 Blokada może objawiać się jako problemy układu odpornościowego, płuc i serca lub objawiać się jako nieludzkość, brak współczucia lub nieuprzejme zachowanie
Połóż cały swój smutek przed sobą. Jeśli straciłeś kogoś bliskiego, musisz zdać sobie sprawę, że miłość jest formą energii, która wiruje wokół nas. Miłość jest wciąż w waszych sercach i może odrodzić się w kształcie nowej miłości.

Dźwięk: Gardło
Zaniepokojony zmysłami słuchu wewnętrznego i zewnętrznego, syntezą idei, uzdrawianiem, transformacją i oczyszczaniem.
Blokowanie może objawiać się jako kreatywne bloki, nieuczciwość lub ogólne problemy w komunikowaniu swoich potrzeb innym.
Nie wolno kłamać na temat własnej natury. Zaakceptuj kim jesteś.

Światło: trzecie oko
Zaniepokojony wewnętrzną wizją, intuicją i mądrością
Zablokowanie może objawiać się problemami takimi jak brak dalekowzroczności, sztywność umysłu, „selektywna” pamięć i depresja
Największą iluzją jest iluzja separacji. Rzeczy, które naszym zdaniem są oddzielne, są w rzeczywistości jednym i tym samym. Jak narody świata: wszyscy jesteśmy jednym narodem, ale żyjemy jakby podzieleni.

Wszystkie te pomysły są ze sobą powiązane na wiele sposobów. Jednak tym, co rzuciło mi pętle myślowe na następne kilka miesięcy, była pierwsza czakra, ziemia, na której zacząłem kwestionować moją odwagę. W notatniku zapisałem wszystkie rzeczy, których się boję w tym życiu. Mój największy strach? Niepowodzenie i samotność. Zrozumiałem, że wszystkie moje lęki wychodzą z tego centrum i że tak wiele mojego życia jest kontrolowanych przez moje lęki.

Boję się stracić Michaela, boję się, że nie jestem wystarczająca i boję się, że odejdzie. Boję się, więc nie chcę ryzykować. Boję się, więc chcę być zaborczy. Boję się, że jeśli odkryję inne kariery i spróbuję nowych rzeczy, zejdę ze ścieżki. Boję się, że nie chciałbym być lekarzem, a wszystko, co zrobiłem, zostanie zmarnowane. Boję się nieproduktywności, marnowania czasu. Ale jeśli nadal będę się bać przez całe życie i robię rzeczy, aby uniknąć tych lęków, nie będę całkowicie szczęśliwy. Nie wiem, czego naprawdę chcę.

Myślę, że mogę być szczęśliwszy i boję się, ponieważ uczono mnie, że stagnacja, stabilna i zorganizowana kariera jest bezpieczna. I boję się, że nie będę bezpieczny. Ponieważ boję się, że nie będę bezpieczny, powstrzymuję się od eksploracji. Powstrzymuję się od zejścia z trasy i wejścia na utartą ścieżkę. Powstrzymuję się od ryzyka. Jak obliczyć, jakie ryzyko warto podjąć? Skąd mam wiedzieć, z jakimi obawami warto się zmierzyć, że ryzyko braku „bezpieczeństwa” jest tego warte, jeśli oznacza to, że będę szczęśliwszy? Czy chcę być zadowolony i bezpieczny, czy też chcę być szczęśliwy i namiętny każdego dnia po przebudzeniu? Czy to, co czyni mnie bezpiecznym, a co sprawia, że ​​jestem szczęśliwy?

Nie chcę po prostu żyć w strachu. Nie chcę, żeby to mnie ograniczało i kontrolowało, kim jestem, czym jestem i co robię. Chcę mieć odwagę. Chcę poznać mój potencjał, wiedzieć, czego chcę i być pewnym siebie na wszystkie możliwe sposoby.

W tym nowym roku chcę stać się bardziej odważnym.
Aby stawić czoła moim najgłębszym obawom i nie zadowolić się wygodą i łatwością
Wyrwać się z mojego pudełka i uznać, że moja ochrona przed światem wynika z dyskomfortu w moim sercu
Szczerze mówiąc i wybaczając własne błędy
Do odkrywania w ludziach, inspiracjach, doświadczeniach, myślach, pomysłach i miejscach,
Słuchać i angażować się w relacje i ludzi wokół mnie, tak że naprawdę staram się zrozumieć świat z różnych perspektyw i wyrastać z tego
Kochać bez powstrzymywania się i wybaczać z otwartym sercem, nawet jeśli mogłoby to być bolesne - 1.1.2017
Lekcja IV: Miej odwagę. Nie pozwól, aby strach rządził twoim życiem.

Czwarta warstwa mojej cebuli zaczęła się złuszczać.

V. Złamanie serca.

Pod koniec wiosennego kwartału zeszłego roku Aaron powiedział mi, że InDe prawdopodobnie się oddzieli. Jego tekst prawie roztrzaskał mi serce. Właśnie zaczynałem zdawać sobie sprawę z wszystkich potencjałów, których tak naprawdę nie doceniałem w otaczających mnie ludziach, rzeczy, których mogę się nauczyć od każdego członka, oraz sposobu, w jaki każdy twórca oferował różne pomysły - entuzjastyczną osobowość, jaką miał Vincent, głębokie rozmowy z Eunice na temat dojrzałych i głębokich wglądów Noa dotyczących jego otoczenia, sposobu, w jaki Octavio pokazał, że mu zależy, mojego partnerstwa z Blackstone i tego, jak ciężko pracowałem z Suhani. Wszystkie te rzeczy zostały oznaczone przez Aarona jako „niewystarczająco silne”. Nie chciałem mu wierzyć, ale zawsze przykładałem dużą wagę do słów Aarona. Nie chciałem tego stracić. Lubiłem być w zespole i nigdy tak naprawdę nie byłem częścią zespołu. Wszystko to było dla mnie coś warte i nie chciałem, żeby się zmarnowało. Było coś wspaniałego i tyle do nauczenia się od tych wszystkich ludzi, i nie sądzę, żebym mógł się tego nauczyć w taki sam sposób, jak bym to zrobił, gdyby nie było InDe.

Więc z pewnym wahaniem i kilkoma przekonującymi liniami od kilku ważnych osób w moim życiu, przejęłam tę jesień. To była naprawdę długa droga i jedna z najtrudniejszych rzeczy, które zrobiłem. Nie dlatego, że prowadzenie organizacji na kampusie jest niezwykle trudne, ale dlatego, że włożyłem całe serce w ten klub. Jak wiesz, kiedy przywiązujesz swoje serce do czegoś - czegokolwiek - ryzykujesz złamaniem serca.

Chciałem, żebyśmy odnieśli sukces i aby wszyscy byli szczęśliwi. Tak bardzo tego chciałem i tak głęboko identyfikowałem się z klubem, że InDe stało się sprawdzianem moich umiejętności. Za każdym razem, gdy coś nie szło dobrze - za każdym razem, gdy wracało mniej członków, za każdym razem, gdy mówiono mi, że coś jest nie tak, obwiniałem siebie. Czułem, że zawiodłem wszystkich. Powinienem był zrobić lepiej. Nigdy nie powinienem był brać udziału w tej roli. Ciągle się gubiliśmy i czułem, że gdybym był lepszym liderem, odnieślibyśmy sukces.

Podczas moich spotkań dowiedziałem się, że nie jestem wystarczająco silny. Ciągle myślałem, że najlepszym sposobem na to, by być lepszym, jest zmienić się w coś, co, jak sądzę, chcieliby inni. Moja wizja nie była wystarczająco silna i nie naciskałem wystarczająco mocno, aby utrzymać spójność wizji. Za każdym razem, gdy coś poszło nie tak, staraliśmy się zmienić kierunek klubu. Tak bardzo staraliśmy się być czymś, że nie jesteśmy przekonani, że nasza wizja, poczucie tożsamości i prawda naszego klubu przeminęły w ciągu 20 tygodni.

Przed rozpoczęciem szkoły w tym roku napisałem:
Najlepsze rodzaje sztuki pochodzą z prawdziwej i szczerej pasji. Wiadomości, które są prawdziwe dla samego siebie, czy to poprzez projektowanie, pisanie piosenek, czy po prostu codzienne interakcje, to te, które świecą przez najpiękniejsze. Dlatego tak ważne jest zaakceptowanie siebie takim, jakim jesteś, ponieważ kiedy zaczniesz okłamywać siebie i świat, udając, że jesteś czymś, czym nie jesteś, wszystko to, co piękne, zamazuje się w tle.
- 9.5.2017

W InDe raz jeszcze doświadczyłem piękna prawdy.

Porównujemy się do czegoś, czym nie jesteśmy. Chciałem czegoś, czego tak naprawdę nie chciałem. Ludzie, których kochałem z taką miłością i sercem, ludzie, za których nie mogłem być bardziej wdzięczny, ludzie, którzy utknęli, są niezależnymi myślicielami. Są to ludzie, którzy chcą wywrzeć wpływ na świat w sensie intelektualnym i duchowym. Chcą wykorzenić powszechne przekonania, rzucić wyzwanie tradycji, pomyśleć o systemie i ludzkości, miłości i nienawiści oraz o wszystkim poza wizualną estetyką. InDe, którego chciałem, zgromadziłoby ludzi dzięki pasji do projektowania życia. Byliby to ludzie, którzy przyjęli i zrealizowali ekscentryczne idee, ponieważ to one powodują rewolucje. Uważam, że ten rodzaj osobliwości uczynił ludzi pięknymi. Gdyby nasz klub starał się zaspokoić główne ideologie, nie miałbym takich rzeczy.

Na początku tego kwartału widziałem nasz klub wisi na włosku. Co ważniejsze, widziałem, jak moje serce wisi na włosku. To, co kiedyś przyniosło mi radość i podekscytowanie, stało się ciężarem z powodu presji, jaką na siebie wywarłem. W drodze do domu z pierwszego spotkania kwartału rozpłakałem się. Płakałam w koce przez kilka godzin. To uczucie narastało tu i tam przez ostatnie kilka tygodni klubu, ale nigdy tak silne, jak tym razem. Zepsułem klub, zepsułem klub. To zdanie wciąż wyskakiwało mi w głowie.

W tygodniach, kiedy próbowałem ożywić InDe, czytałem dużo książek i słuchałem audiobooków na temat przywództwa i przedsiębiorczości. Słowa Simona Sinka zapętlały się w moich myślach.

„Bardzo niewiele osób lub firm może jasno wyrazić, dlaczego robią to, co robią. DLACZEGO mam na myśli twój cel, przyczynę lub przekonanie - DLACZEGO twoja firma istnieje? Ludzie nie kupują CO robisz, oni kupują DLACZEGO to robisz.

Przyciągają nas liderzy i organizacje, które dobrze komunikują to, w co wierzą. Ich zdolność do sprawiania, że ​​czujemy się jak przynależność, abyśmy czuli się wyjątkowi, bezpieczni, a nie sami, jest częścią tego, co daje im możliwość inspirowania nas.

Prowadzenie to nie to samo, co bycie liderem. Bycie liderem oznacza, że ​​masz najwyższą rangę, zdobywając ją, mając szczęście lub kierując polityką wewnętrzną. Prowadzenie oznacza jednak, że inni chętnie za tobą podążają - nie dlatego, że muszą, nie dlatego, że są im wynagradzani, ale dlatego, że chcą.

Zaufanie jest utrzymywane, gdy wartości i przekonania są aktywnie zarządzane. Jeśli firmy nie będą aktywnie działać na rzecz zachowania jasności, dyscypliny i konsekwencji w równowadze, zaufanie zacznie się załamywać.

Wszystkie organizacje zaczynają od DLACZEGO, ale tylko te wielkie utrzymują swoją DLACZOŚĆ z roku na rok. ”

- Simon Sinek, Zacznij od Dlaczego: jak wielcy liderzy inspirują wszystkich do działania

To, co uważałem za InDe, zawsze było słuszne. Powodem dla którego utrzymałem klub był na dobrej drodze, ale nasz sposób na dotarcie tam musiał przejść kilka prób. Nie chodzi o liczbę sposobów, jak się tam dostać. Chodzi o utrzymanie tej wizji przy życiu i pozostanie jej wiernym. Błąd, który popełniłem, polegał na tym, że wątpiłem w to, w co wierzyłem. Wątpiłem, czy jestem wystarczająco dobry, więc wizja nie była wystarczająco silna. Wątpiłem, czy inni ludzie chcieliby tego samego i obawiałem się, że nie uda mi się ich przyciągnąć. Dlatego kiedy ludzie zaczęli wychodzić, bałem się.

Pasadena, Kalifornia, USA - 2.20.2017
InDe stał się dla mnie symbolem.
Symbol pasji, która zawsze była we mnie.
Symbol wiedzy, że nawet jeśli podążam i robię to, co kocham, mogę się rozwijać.
Symbol innych wyborów.
Symbol wyrwania się z pułapki.
Symbol kwitnienia nasienia tego, co było we mnie przez tak długi czas, czegoś, co zostało stłumione.
Symbol ciągnięcia się poza pudełko.
Może ten symbol nie był tym, czego chcieli
Więc nie połączyli się z InDe tak jak ja
Więc nie czuli się tak przywiązani i przywiązani do tego.
Może InDe zmarł
Ale w moim sercu znaczenie tego symbolu będzie nadal się rozwijać.
 - 4,17. 2017 r
Lekcja V: Bądź silny. Awaria jest nieunikniona, ale istnieje wiele ścieżek do tego samego miejsca docelowego.

Piąta warstwa cebuli nasiąknięta łzami oderwała się.

„Kim chcesz być, kiedy dorośniesz?”

Od pierwszego dnia, kiedy wchodzimy do przedszkola, wszyscy zawsze pytają, co chcemy robić. Ale skąd wiesz, kim chcesz być za dzień lub za dwa dni, a co dopiero za 50 lat? Jeśli po prostu będziemy nadal planować tego dnia - tą osobą, którą chcemy być, skąd wiemy, że kiedy ten dzień nadejdzie, pozostaniemy spójni z tym samym pragnieniem?

Problem polega na tym, że bałam się porażki. Za dużo słucham i planuję za dużo według mojej rodziny. Wychowałem się w tym perfekcyjnym sposobie myślenia i mam w zwyczaju przeoczyć wszystko, co jest we mnie, wszystko pomiędzy punktem początkowym a linią mety. Zamknąłem drzwi do świata możliwości, ponieważ nie chciałem wypaść z czegoś, co wydawało się przyzwoitą i bezpieczną ścieżką, i chciałem mocno trzymać się tej samej wizji mojej osoby za 50 lat. Ale to mnie dusiło.

W pierwszym roku studiów Aaron zapytał mnie kiedyś: „Gdybyś mógł porzucić wszystko na świecie z jednego powodu, czym by to było?” Zastanawiałem się nad tym przez jakiś czas i nauczyłem się, że można ” to będzie tylko jedna rzecz. Jest tyle rzeczy, które mnie ekscytują, tyle miejsc do odkrycia, tyle więcej mogę zrobić, tyle więcej musiałem się rozwijać i tyle sposobów, by być lepszym. Nie jestem zrobiony z jednej rzeczy, jestem drobiazgami wielu różnych zainteresowań, które otaczają podstawową pasję.

Jako córka i siostrzenica lekarzy i otoczona entuzjastami medycyny, dorastałam przygotowana do medycyny. Nigdy tak naprawdę nie myślałem, że istnieją inne możliwości, więc teraz pytanie brzmi… czego chcę? Myślę, że większość świata zadaje nam złe pytanie. Pytają: „kim chcesz być, kiedy dorośniesz?”. Ale to nie jest to, co chcę robić dla świata i jaką rolę chcę odgrywać dla wszystkich innych. Pytanie brzmi: czego chcę dla siebie? Gdzie mogę zmaksymalizować moje szczęście i spełnienie? Wiem, że to samolubne pytanie, ale myślę, że nie mogę nikomu pomóc, jeśli jestem smutny i niespełniony. Przynajmniej nie mogę nikomu pomóc w osiągnięciu maksymalnych możliwości.

Mój ojciec powiedział mi kiedyś: „Kiedy wiesz, że dorastałeś, nie chodzi o to, że nie potrzebujesz już czyjejś pomocy. Chodzi o to, że jesteś chętny i możesz pomóc komuś innemu. ”Myślę, że w drobnych kawałkach zacząłem rozumieć, co miał na myśli na wielką skalę. Dorastanie polega na tym, aby móc docenić to, co masz, wykorzystać swoje umiejętności i talenty oraz przynieść swoje błogosławieństwa, aby uczynić je błogosławieństwem w życiu kogoś innego.

Według moich inspiracji, aby stać się większym, silniejszym, lepszym: jesteście gwiazdami w ciemną noc, słońcem po burzy i świecami w zaciemnieniu. Pewnego dnia chcę świecić tak jasno jak ty, abym mógł wnieść tyle ciepła w czyjeś życie, tak jak ty w moje. - 1.7.2017
Urodziny: Taoyuan, Tajwan - 9.5.2001

Prawda jest taka, że ​​często pomijam wszystkie moje błogosławieństwa. Jestem zdrowy i młody, otoczony jednymi z najzdolniejszych ludzi na świecie, mam więcej niż wystarczające zasoby na czubku palców, karmiony, chroniony i bardziej niż stabilny finansowo. Tak bardzo kochają mnie ludzie wokół mnie. Moi najlepsi przyjaciele - rodzaj wsparcia i wglądu, jaki wnoszą do mojego życia, mojej rodziny - rodzaj bezwarunkowej miłości i ochrony, jaką dają mi, moi nauczyciele i profesorowie - rodzaj wskazówek, które mi dają. Przez cały ten czas czułem się pobity i zamknięty, kiedy mam tak dużo. Myślę, że wszystko, czego naprawdę chcę, to podzielić się tym pięknem z resztą świata, gdzie są ludzie, którzy nie mają szczęścia mieć wszystkiego, z czym się urodziłem.

Dzięki InDe zacząłem zdawać sobie sprawę, jak łatwo jestem pokonany, o ile muszę być silniejszy i o ile więcej muszę się uczyć. To, co chcę dla siebie, to być tym, co mogę najlepsze - najsilniejsze i najbystrzejsze, jakie mogę być. Chcę zoptymalizować moje szczęście i moje możliwości. Nie powinienem powstrzymywać się od robienia rzeczy, które bym kochał, bo co jeśli to właśnie tutaj mogę być najlepszą wersją siebie?

A jeśli chcę zostać lekarzem i mam wejść do pokoju pacjenta, który boi się i martwi o swoje życie - lub wejść do pokoju rodzinnego tego pacjenta, to lepiej być silną osobą, najlepszą z najlepszych najlepsza wersja, jaką mogę być. Lepiej będę mieć siłę, by nie rozpaść się przed nimi i być komfortem, na jaki zasługują. Jeśli chcę zrobić coś dla tego świata, najlepiej jak potrafię, to ja teraz, który tak boi się porażki, który zostanie zmiażdżony przez nieuniknione niepowodzenia - nie jestem gotowy.

Nie jestem wystarczająco silny, nie jestem wystarczająco odważny, nie jestem najlepszy, jak mogę być. Próbuję, więc zanim zamknę drzwi, bo wiem, że mogę być lepszy, powinien być lepszy. Muszę być wystarczająco silny, aby wiedzieć, że wszystkie naciski mnie nie ściągną. Muszę rzucić sobie wyzwanie na wiele sposobów, spojrzeć na więcej możliwości i dać z siebie wszystko, bo nie chcę żyć życiem wiedząc, że mogę być kimś więcej.

Tak naprawdę jestem przerażony.
Samotności
Autonomii
O błędzie
Ale próbuję
Jak skakanie do lodowatej wody w zimny poranek,

Przebij strach.

- 4.10.2017