Krótki przewodnik po tym, jak NIE być gościem strasznego domu

Nie i więcej nie, gdy jesteś w czyimś domu

Zdjęcie Steven Ungermann na Unsplash

Czy zdarzyło Ci się, że ktoś został z tobą o siedem dni za długo? Czy po sześciu i pół dniach w czyimś domu poczułeś, że toniesz, że TY możesz być tą osobą? Cóż, nie martw się - zapewniam Cię. W oparciu o niektóre ostatnie doświadczenia, oto lista rzeczy, których należy unikać, jeśli nie chcesz być okropnym gościem w domu.

Nie obrażaj miasta, które odwiedzasz!

Wiem, wiem, ludzie mogą dostać pszczołę w czepce o najgorszych rzeczach. Ale bardzo podoba się miasto, w którym żyją, często jest jedną z takich rzeczy. Nie odmawiaj więc wychodzenia z domu przez cały tydzień, ponieważ jesteś głęboko przekonany, że „każde miasto wygląda tak samo”. Pod żadnym pozorem nie wyrażaj tego na głos.

I przeczytaj bud pokoju, jeśli twój gospodarz zdaje się obrażać i pyta, czy Melbourne naprawdę wygląda jak Moskwa, Meksyk i Mbabane, powtarzanie zniewagi nie jest tak naprawdę zrobione. Udawaj, że lubią ich miasto. Znajdź jedną miłą rzecz do powiedzenia na ten temat. Kto wie, jeśli rzeczywiście wyjdziesz na zewnątrz i rozejrzysz się - być może nawet nie będziesz musiał kłamać.

Nie ignoruj ​​swoich gospodarzy!

Kiedy skończysz denerwować swoich gospodarzy i będziesz zmuszony udać się z nimi na spotkanie towarzyskie, co jest dość niewygodne, ponieważ wiesz, że nie przeprosiłeś za obrażanie miejsca, w którym żyją - wtedy, gdy musisz usiąść razem w tramwaju, nie gap się na swój telefon.

I cokolwiek robisz, nie zakładaj słuchawek, gdy gospodarze rozmawiają ze sobą. Nie idź dwa kroki do przodu z muzyką wybuchającą w uszach jak nastolatek, a nie dorosły dorosły. Oderwij wzrok od ekranu i rozpocznij rozmowę, która nie dotyczy ciebie. To nie jest nauka rakietowa, kolego.

Nie flirtuj z osobami starszymi!

Nie mogę uwierzyć, że muszę to przeliterować, ale sprawi, że będzie to dla wszystkich zaangażowane niezręcznie. Dla ciebie, dla twoich gospodarzy, którzy desperacko próbują udawać, że cię nie znają. Ale przede wszystkim dla 70-letniej kobiety, której mąż siedzi obok niej i nie jest pewien, jak odpowiedzieć na twoje insynuacje, że pokój jest „gorący… nie tylko fizyczny”.

Podobnie ośmiorniczka, nie ciągnij jej chodzika, ponieważ ta kobieta naprawdę nie chce z tobą tańczyć. A jeśli kilka starszych pań zdecyduje się wstać i zrobić komediową rutynę w barze, nie kucnij na podłodze przed nimi, całując. Po prostu walcz z tym, co masz - czy to zbyt wiele, aby o to zapytać?

Zdjęcie Enrico Mantegazza na Unsplash

Nie jedz całego jedzenia!

Spójrz, jeśli przebywasz z kimś, kogo dobrze znasz, małe nocne przeszukanie lodówki raczej nie zrujnuje przyjaźni. Po prostu nie jedz CAŁEGO jedzenia. Nie gotuj posiłku przed gospodarzem, pomagając sobie obficie porcjami składników ze spiżarni, nie oferując im nawet resztek z domowego obiadu. Obok jest supermarket - czy zabiłoby cię to, że zastąpiłeś bochenek chleba, który skończyłeś?

Jedz od czasu do czasu. Heck, może nawet zaprosisz ich RAZ na posiłek RAZ podczas twojego pobytu. Albo kup im drinka, na litość boską, oni na to zasłużyli. I marsz ku lotnisku pozostawiając po sobie ślad okruchów, niemytych naczyń, pustych paczek i kartonów z jajkami.

Nie zabieraj ze sobą prezentu „dziękuję”!

Jeśli byłeś okropnym gościem w domu i zostawiasz leżące obok dwa pudełka czekoladek, twoi gospodarze prawdopodobnie skaczą do wniosku, że kupiłeś im pudełko - jako sposób podziękowania, przepraszam czy coś takiego. Brzmi szalenie, ale myślę, że tak właśnie robi wiele osób.

Więc nie bierz czekoladek, kiedy idziesz. Lub, jeśli po prostu nie możesz zostawić prezentu, to przynajmniej daj im stare słowne „dziękuję”. To tylko dwie sylaby, to cię nie zabije. Zwłaszcza, gdy rzucą ci monit „dziękuję za odwiedzenie nas”, nawet jeśli nie mają tego na myśli, nie odpowiadaj na to, mówiąc im, jak bardzo wszyscy cię kochają.

Albo nie obchodzi mnie to. Wsiadaj do tej cholernej taksówki. Tylko proszę, nie wracaj ponownie.

Ten utwór został pierwotnie opublikowany na mojej stronie internetowej. Jak moje pisanie? Zapisz się do mojego newslettera tutaj lub śledź mnie na Facebooku / Twitterze / Instagramie.