Czy śpisz ze swoim laptopem?

Zdjęcie Annie Spratt na Unsplash

Ten artykuł został zainspirowany postem na Insta napisanym kilka tygodni temu przez niesamowitą Leylę Hussein. Sprawdź jej pracę na www.leylahussein.com.

Był czas w moim życiu, kiedy dużo podróżowałem. Miałem regionalną pracę w Afryce Wschodniej, zajmując się problemami zdrowia psychicznego i rozwoju i spędziłem większość czasu podróżując między Dar es Salaam, Mtwara, Kampala i Nairobi, z dziwną podróżą z powrotem do Wielkiej Brytanii lub Bangalore lub Kolombo.

Prawie zawsze pakowałem walizkę. Nauczyłem się tak wiele, ale skończyło się na tym, że nie byłem do końca zakorzeniony. Było to w mojej połowie lat dwudziestych, a więc w czasie, gdy wydawało mi się, że niektórzy z moich „rówieśników” zaczynają zapuszczać korzenie, wszędzie ich wyciągam.

Minęło zaledwie kilka lat, odkąd byłem administratorem stojącym w biurze i wysyłającym faksy w celu rezerwacji pokoi hotelowych dla osób, dla których pracowałem na całym świecie.

Teraz mój telefon komórkowy i pierwszy laptop sprawiły, że mogłem pracować z dowolnego miejsca. Pod wieloma względami, choć w tym czasie nie myślałem o tym dużo, sposób, w jaki pracowałem, był dopiero możliwy.

Miałem wiele ciekawych doświadczeń, spotkałem wielu ciekawych ludzi, zaprzyjaźniłem się z naprawdę dobrymi przyjaciółmi i nasiona zostały zasiane przez większość tego, co jest nadal ważne w moim życiu.

Ale byłem też zupełnie pozbawiony steru i czasami czułem się naprawdę samotny. Nikt nie mógł na mnie polegać, więc tam w ogóle nie pozwoliłem sobie na nich polegać. Podjąłem złe decyzje w życiu osobistym i ostatecznie dość zmęczyło mnie nadzieja na samolot i wnętrze lotnisk.

Czułem brak solidnego podłoża.

Patrząc wstecz, zdaję sobie również sprawę z tego, że przenosząc się z pokoju hotelowego do samolotu iz powrotem bardzo często, za pomocą laptopa, jedną rzeczą, która może naprawdę cierpieć, jest twoje samopoczucie.

To zabawne, ponieważ przebywanie w wielu różnych pokojach hotelowych i regularne przyrządzanie śniadań dla ciebie to zdecydowanie luksus.

W rzeczywistości niektórzy ludzie utożsamiają te rzeczy z troską o siebie.

Ale odkryłem, że w ich obecności rozwinąłem tendencję do kontynuowania pracy. Robienie e-maili przy stole śniadaniowym, bo wtedy miałem wifi. Pracuję wieczorem w moim pokoju, ponieważ jest tak wiele do zrobienia, a czasem nie ma z kim rozmawiać wieczorem.

Nie mam na myśli, że nigdy nie brałem czasu. Zrobiłem.

Ale historia w mojej głowie brzmiała mniej więcej tak: „Mam szczęście, że to robię, jest to interesująca praca i ma to znaczenie, więc lepiej, żebym wykonała dobrą robotę (jak dotąd prawdziwa) i że podąża w ten jasny sposób, że Mogę wykazać, że robię to, aby pracować tak ciężko i jak najwięcej (nie tak naprawdę) ”.

W pewnym sensie otoczenie hoteli z Wi-Fi i śniadaniem było zarówno tym, co umożliwiło „ciężką pracę”, jak i przywilejem, który oznaczał, że musiałem ciężko pracować.

Dodane połączenie poczucia braku korzeni i świadomości tego, jak szczęśliwy jestem, że przełożyłem się na nadmierne przedłużenie mojego dnia pracy jako nawyku.

Rzecz w tym, że okazuje się, że pokoje hotelowe, fantazyjne śniadania, a nawet siłownie i baseny nie są same w sobie tym, co czyni nas zdrowymi.

To zależy od tego, jak do nich podchodzimy.

Dowiedziałem się również (na własnej skórze), że cięższa praca niekoniecznie oznacza, że ​​wykonujemy lepszą pracę, a robienie mniej może czasem oznaczać, że osiągamy więcej.

Wierzę teraz, że możemy być bardziej skuteczni w dłuższej perspektywie, gdy zapewnimy sobie podstawowy poziom opieki.

Aby to osiągnąć, być może będziemy musieli podejmować świadome - i początkowo niewygodne decyzje - takie jak celowe przerywanie pracy wieczorami (nawet jeśli jest wiele do zrobienia) i rozpoczynanie pracy dopiero po zjedzeniu śniadania (nawet jeśli jest dużo wiadomości oczekujące na odpowiedź).

Te pozornie proste rzeczy mogą być bardzo trudnymi zmianami, kiedy jesteśmy zaangażowani w nasz wpływ.

Może się wydawać, że zmiana, którą chcemy wprowadzić, jest zawsze ważniejsza od nas samych.

Ale po prostu nie możemy zagrać w długą grę * polegającą na uczynieniu świata lepszym miejscem, jeśli nie będziemy zwracać należytej uwagi na nasze samopoczucie, ponieważ z mojego doświadczenia wynika, że ​​w efekcie nie tylko staniemy się bez steru, ale wypalimy się .

Musimy poświęcić trochę uwagi i uwagi nie dlatego, że jesteśmy samolubni lub myślimy, że jesteśmy w centrum wszystkiego, ale dlatego, że działanie z miejsca, w którym poświęciliśmy się należytej staranności i uwagi, powoduje, że jesteśmy znacznie lepszymi długoterminowymi podmiotami umożliwiającymi zmiany .

Kiedy się uziemiamy, akceptujemy nasze potrzeby i pracujemy nad rzeczami, które zmuszają nas do nadmiernego rozszerzania się, odkrywamy niesamowitą prawdę, że jesteśmy małą drobinką w historii ludzkości i jednocześnie, paradoksalnie, jak traktujemy samych siebie i w końcu najważniejsze jest to, co najważniejsze.

* Moje spojrzenie na długą grę związaną ze zmianami społecznymi i jej związek z naszym samopoczuciem jest częściowo zainspirowany 15. odcinkiem podcastu Healing Justice pod linkiem powyżej, w którym Fhatima Paulino i Carlos Saavedra z Ayni Institute rozmawiają z Kate Werning

- -

W mojej własnej pracy pomagam ludziom ponownie połączyć dobre samopoczucie i pracę na rzecz zmian. Dowiedz się więcej na www.jijaze.com.