Dzień 12: Nie możemy się tu zatrzymać; to jest kraj Basków

Właściwie przestańcie tutaj.

Ponieważ z tego, co widziałem do tej pory, co prawda nie jest wiele, kraj Basków jest świetny. Oczekuję, że potwierdzę to oświadczenie w ciągu kilku następnych dni, gdy przejdę przez Pampelunę i Logrono. Będę musiał uratować San Sebastien i Bilbao na kolejny dzień.

To nie jest takie strome, stary.

Nie mogę położyć na tym palca, ale tutaj jest inaczej. Nadal jestem zdecydowanie we Francji, ale Bayonne ma zupełnie inny charakter niż La Rochelle czy Tours.

Wpływ baskijski jest bardziej wyraźny, a także większy wpływ hiszpański. Mieszanka kultur francuskiej, hiszpańskiej i baskijskiej wydaje się dawać temu miejscu przewagę. Miło jest też móc powiedzieć „Czy mówisz po angielsku czy hiszpańsku?” Zamiast „Czy mówisz po angielsku?”. Czuję się mniej turystą, mniej oszustem i bardziej szanowanym. A może sobie to wyobrażam.

Ulica Bayonnaise, kończąca się katedrą.

Jeśli chodzi o język, coraz częściej widzę baskijski (nie mówicie !?). W tych słowach jest coś charakterystycznego. Czytają tak, jakby mają kanciaste czucie w ustach. Wiele Ks, które rzadko są używane w języku francuskim lub hiszpańskim. Wszystkie nazwy restauracji wydają się całkowicie nieprzekazywalne - „Txiriboga Ostatua”, „Xurasko” lub mój osobisty faworyt: „Txotx”

Baskijskie jedzenie jest (na szczęście) wszędzie (wrócę do tego za chwilę) i wydaje się, że w mieście odbywa się prawdziwa uroczystość Basqueness. I może odrobina cynicznej kapitalizacji turystycznej, ale nie w takim stopniu, jak absurdalne rozpowszechnienie akcesoriów Union Jack w Londynie.

Z muzeum. Zawiły.

Jest też dla mnie element buntu. Pozwól mi wyjaśnić.

Pamiętaj, że wszystko, co piszę, pochodzi z trzech źródeł wiedzy:

  • Czytając wczoraj wpis Wikpedia na temat ludu i kultury Basków
  • Dzisiaj w muzeum baskijskim
  • Spędzam 24 godziny w Bayonne

Najwyraźniej nie jestem ekspertem. Staram się kontekstualizować uczucie, które mam z tego miejsca, a nie kanonicznie opisywać lub mówić o kulturze, o której nic nie wiem. Jeśli przegapiłem znak lub przeskoczyłem do błędnych wniosków, bądź pewien, że nie mam na myśli żadnego przestępstwa i poprawię lub wycofam w razie potrzeby.

Ten element buntu.

Dzisiaj w muzeum baskijskim w Bajonnie dowiedziałem się, że baskijczycy istnieją w tej części świata (wokół Pirenejów) od ponad 2000 lat.

W tym czasie ziemia kontrolowana przez lud Basków puchła i opadała z powodu nacisków lub ich braku ze strony czterech głównych grup społeczno-kulturowo-geo-politycznych: hiszpańskiego (historycznie niedawno), francuskiego (historycznie niedawno i wcześniej), muzułmanina (znacznie wcześniej) i Roman (znacznie znacznie wcześniej).

Jest to oczywiście ogromne uproszczenie tego, co się tutaj wydarzyło (a historia jest fascynująca), ale próbuję przejść przez to, że Basków przetrwał. Istnieją w tej samej części świata od ponad 2000 lat. Czasami woskowanie, czasem zanikanie, ale zawsze istnieje. Być może Czcigodny.

Kraj Basków leży dziś przy granicy hiszpańsko-francuskiej - po każdej stronie jest kilka regionów Basków. Istnieją jednak pewne różnice.

W Hiszpanii kraj Basków (pais vasco) jest oficjalnie uznawany za wspólnotę autonomiczną. Hiszpańska konstytucja wymaga nauczania języka hiszpańskiego w szkołach, ale samorząd lokalny dołożył wszelkich starań, aby promować język baskijski. Za duży sukces. Kraj Basków to oficjalnie uznana tożsamość w Hiszpanii.

Nie we Francji. Język baskijski nie jest tu oficjalnie uznawany. Nie próbuję wymyślić podziału na Francuzów i Basków, najwyraźniej jedno może być jedno i drugie.

Ale w języku francuskim tę część Francji określa się jako „pays basque” (kraj Basków). Istnieje kulturowe i językowe rozpoznanie tożsamości, które nie jest oficjalnie uznane.

Ale dla mnie ta tożsamość przejawia się w rozpowszechnieniu i celebrowaniu baskijskiego jedzenia i picia. W restauracjach, sklepach i muzeach, które wybierają wyświetlanie dwujęzycznych znaków, nawet jeśli nie jest to obowiązkowe.

Ale to, co skłoniło mnie do zobaczenia tego w wyzywającym świetle, to roboty drogowe.

Z pewnością nie ma prawa, które stanowiłoby, że bariery, ogrodzenia i rzeczy chroniące drzewa muszą mieć określony kolor. Wszędzie, gdzie je widziałem, były metalowe, szare lub białe.

Nie tutaj.

Tutaj są czerwone i zielone. Kolory flagi baskijskiej. Może to zbieg okoliczności. A może to oświadczenie.

Flaga Basków. Baskijskie słowa.

Powrót do jedzenia. Naprawdę się tu chlapię. I jestem pewien, że zrobię to jeszcze raz w Pampelunie. Trzy dania na każdy posiłek. Oprócz śniadania. Miałem cztery rogaliki. Jutro mogę mieć sześć. Widzisz, paliwo dla Pirenejów.

Nie chodzę do żadnych wyszukanych restauracji, ale jedzenie jest tak cholernie dobre. I zdrowe. Czasem ładna. Nigdy wcześniej nie instagramowałem posiłku. Wolę po prostu jeść. Ale dzisiaj złamałem tę zasadę.

Och, wstyd! Ale wygląda dobrze.

Jutro opuszczam Francję i zaczynam przekraczać Pireneje. Nadal jednak będę w Kraju Basków.