Nawet kiedy przeprowadziłem się po całym świecie, nastąpiła moja depresja

Zdjęcie Vin Stratton na Unsplash

Z perspektywy outsidera wszyscy myśleli, że żyję marzeniem każdego świeżego absolwenta college'u. Widziałem świat, przeprowadzałem się do obcych krajów i znajdowałem po drodze miłość; styl życia, który wszyscy uważają za najlepszy sposób na przeżycie twoich wczesnych lat dwudziestych.

Ale miałem wielką tajemnicę: byłem naprawdę, bardzo przygnębiony.

Mało kto wiedział, że właśnie uciekłem przed werbalnie obraźliwym związkiem. Nie żartuję, dopóki nie przeszedłem przez TSA, on tam był, chłopiec, który zostawił mnie jako cień siebie, machając na pożegnanie.

Ukryłem również fakt, że postanowiłem zrezygnować z meldowania się na odwyku z powodu mojego zaburzenia odżywiania. Wbrew życzeniom mojego terapeuty myślałem, że odkrywanie świata rozwiąże wszystkie moje problemy. A przynajmniej nie byłbym w stanie stosować tak surowych przepisów żywieniowych, gdybym był w obcym kraju.

Oszukałem się w przekonaniu, że poruszanie się po świecie pozwoli mi uwolnić się od części siebie, których nienawidziłem. Naprawdę myślałem, że mogę się na nowo wymyślić; że te obce ziemie miały dla mnie nowe życie. Mogłem uciec od wszystkiego, co sprawiło, że byłem tak nieszczęśliwy. W końcu po prostu będę sobą.

Chłopie, myliłem się.

Kiedy przybyłem do mojego pierwszego domu za granicą, w Chinach, szybko poddałem się wszelkim ograniczeniom. Zjadłem całe jedzenie, które widziałem; Bawiłem się ze wszystkimi moimi nowymi przyjaciółmi-emigrantami; Każdej podróży, na którą zaprosili mnie ludzie, powiedziałem „tak”.

Zasłona, którą nałożyłem na moje problemy, obejmowała je jednak tak długo. Zanim zdałem sobie z tego sprawę, wszystko, czego nienawidziłem w sobie, powróciło i było gorzej niż kiedykolwiek.

Przeszedłem błędne koło gryzienia, oczyszczania i ograniczania. Miałem niezliczone problemy z żołądkiem, ponieważ mój układ trawienny nie był przyzwyczajony do normalnych wzorców jedzenia. Próbowałem trzymać się cienkiego ciała, które dała mi anoreksja, ale bezskutecznie.

Szukałem pocieszenia u mężczyzn, których spotkałem. Szybko przyjąłem uwagę, jaką otrzymałem od pierwszego faceta, który mi ją dał. A potem drugi. Potem trzeci.
Święta spędziłem sparaliżowany strachem z powodu ataku paniki w moim mieszkaniu w Chengdu, zamiast cieszyć się nocą i pić ajerkoniak z przyjaciółmi.

Zraniłem faceta, który ostatecznie został moim chłopakiem, kiedy tam byłem - niezliczoną ilość razy.

Zacząłem obwiniać Chiny za to, jak się czułem: byłem przygnębiony z powodu pogody; niebo było zawsze szare ze względu na smog.

Nie wiedząc, jak poradzić sobie z całym bólem i nienawiścią do siebie, którą poczułem w środku, szukałem szczęścia, po raz kolejny przeprowadzając się do innego kraju. Zostawiłem Chiny i przeniosłem się do Barcelony, aby pracować jako au pair dla rodziny; wszystko pogorszyło się wykładniczo.

Hiszpania stała się moim najgłębszym dnem. Przybyłem do Barcelony z otchłanią w sercu, umysłem pełnym nienawiści do samego siebie i absolutnie zerowym zrozumieniem tego, co się ze mną działo.

Mieszkając z tą rodziną w Hiszpanii, czułem się jak outsider i odizolowany od wszystkich. Idealna mała mikstura utrwalająca moją depresję.

Kiedy smutek stał się zbyt duży, postanowiłem opuścić rodzinę na kilka dni i wybrać się na weekendową wycieczkę do miasteczka Girona.

Trudno myśleć o tej podróży. W tym czasie było to najbliższe końca mojego życia. Moja depresja i izolacja napełniły mnie tak wielkim smutkiem, że trudno było dostrzec jakąkolwiek nadzieję; Nie chciałem już tak cierpieć.

Po powrocie do Barcelony wiedziałem, że potrzebuję profesjonalnej pomocy. Byłem zawstydzony i czułem się jak porażka, ale wróciłem do Stanów Zjednoczonych. Nie mogłem dłużej próbować uciec od siebie.

Wszyscy przechodzimy różnymi ścieżkami i uczymy się naszych lekcji we własnym czasie. Widzę teraz wyraźnie, że rejestracja na odwyku byłaby lepszym wyborem niż przeprowadzka do Chin, ale wydaje mi się, że po prostu nie byłam jeszcze gotowa na to. Musiałem naprawdę uderzyć w dno, dopóki nie byłem otwarty na wykonywanie wewnętrznej pracy.

Ale teraz wiem, że powiedzenie „trawa jest bardziej zielona tam, gdzie ją podlewasz”, jest prawdą. Uruchom wszystko, co chcesz; podróżować do obcych krajów; szukaj komfortu w nowych miejscach - nigdy nie uciekniesz od bólu.

Ból jest głęboko zakorzeniony. Każdy z nas nosi w sobie własne blizny. Nie możemy przed nimi uciec - są częścią nas.

W naszej podświadomości osadzone są wszystkie traumatyczne wydarzenia, złamane serce i toksyczne narracje. Wskakiwanie do samolotu w magiczny sposób ich nie uwolni.

Zdecydowanie się na bezbronność wobec siebie i rozpoczęcie głębokiej pracy to miejsce, w którym leży uzdrowienie.

Depresja to trudny drań do pokonania. Właściwie nie jestem pewien, czy kiedykolwiek „pokonam” moją depresję - myślę, że zawsze będzie to coś pozostającego pod powierzchnią. Gotowy do zamanifestowania przy najmniejszym pomyłce.

Poszukiwanie pomocy u terapeuty i wizyta na odwyku nauczyło mnie arsenału narzędzi do walki z dniami, w których depresja zaczyna narastać.

Moje spojrzenie na siebie, miłość, pewność siebie, granice i sposób autentycznego życia zmieniły się drastycznie, kiedy zacząłem terapię. W końcu pozwoliłem sobie na czas, by pozostać w miejscu i kopać głęboko. Nie było już biegania - właśnie to trzeba było zrobić.

Czasami żałuję, że ktoś nie mógł się trząść i przykleić kajdankami swoje młodsze ja do krzesła, kiedy zdecydowałem się podróżować zamiast radzić sobie z depresją. Wiem, że byłbym zadowolony z pierwszego roku pobytu za granicą o wiele bardziej, gdybym nie próbował uciec od bólu.

Może nawiązałbym bardziej znaczące przyjaźnie i skrzywdziłbym mniej osób po drodze. Może zostałbym dłużej za granicą.

Ale wszystko, co możemy kontrolować, to nasz następny krok. I niezależnie od tego, czy poradzisz sobie z problemami teraz, czy później, w końcu będziesz musiał się z nimi zmierzyć.

Czy więc zdecydujesz się wyleczyć, czy zdecydujesz się uciec?